Rycerska rywalizacja
Trwa kampania prezydencka. Jaki jej finał byłby najlepszy dla naszej ojczyzny? Czego oczekują wyborcy konserwatywni? Oczywiście zwycięstwa kandydata prawicowego.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Trwa kampania prezydencka. Jaki jej finał byłby najlepszy dla naszej ojczyzny? Czego oczekują wyborcy konserwatywni? Oczywiście zwycięstwa kandydata prawicowego.
Z logicznego punktu widzenia prawicowy kandydat na prezydenta powinien wygrać wybory z przytupem. Większość Polaków ma bowiem poglądy konserwatywno-prosocjalne lub konserwatywno-liberalne. Po stronie prawicy stoi prawda.
Jedną z przyczyn odchodzenia ludzi od chrześcijaństwa jest przekonanie, że ma ono charakter represyjny, bo neguje wszelkie przejawy życia i radości. Jednak przekonanie to, ugruntowane przez cywilizację liberalno-hedonistyczną, nie jest zgodne z prawdą: to bowiem prawdziwa afirmacja życia i radości.
Rafał Ziemkiewicz stwierdził ostatnio, że Polakom jest w istocie obojętne łamanie prawa przez rządzących, co wynika z ich doświadczeń historycznych. A dowodem na to jest obecna bierna postawa wobec bezprawia. Natomiast tym, czego oczekują od sprawujących władzę, mają być sprawczość i skuteczność.
Doniosłą prawdę o potrzebie bycia kochanym wyraża piękna biblijna metafora o „ziemi, która opływa w mleko i miód” (Wj 3, 8).
Poznanie, rozumienie i mądrość to cenne wartości. Jeśli tak, to dlaczego biblijny Kohelet wypowiada dziwne, gorzkie słowa: „Bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień”.
Pogłębiający się dramat naszej ojczyzny ma charakter wieloaspektowy. Postępuje destrukcja państwa, a opozycja nie ma pomysłu na jego ratunek. Dramat powiększa bierność dużej części narodu.
Uczestniczyłem w niedzielę w akademickiej kolegiacie św. Anny w Krakowie we mszy św. przeznaczonej dla inteligencji. O ile dobrze pamiętam, w poprzednich latach czerwieniło się w tym dniu w tej świątyni od serduszek.
Katecheci dostali od Barbary Nowackiej osobliwy prezent na zimowe ferie. Pani minister zrealizowała kolejny upiorny pomysł i zabrała jedną godzinę katechezy tygodniowo, bo jej zdaniem dwie lekcje tygodniowo formacji duchowej to za dużo. Plan metodycznego niszczenia Kościoła jest systematycznie realizowany.
WOŚP jest ostatnio oceniana zasadniczo z politycznego punktu widzenia. A można ten finał potraktować jako jeden z kluczy do prawdy o jego uczestnikach.
Donaldowi Tuskowi i wspierającym go mediom udało się w czasie ostatniej kampanii ukształtować osobowości dwubiegunowe wśród swoich zwolenników – ich zdolność godzenia i akceptowania rzeczy sprzecznych, czego symbolem może być serduszko w klapie z jednej strony, a hasło „J… PiS” z drugiej.
Przekonanie, że nasza ojczyzna znalazła się w dramatycznym położeniu, staje się coraz bardziej powszechne. Jedyna droga przezwyciężenia kryzysu, jaką widzą elity prawicowe, ma polegać na przytłaczającym zwycięstwie kandydata prawicy w wyborach prezydenckich. A jeśli je przegra?
Kiedy po długich poszukiwaniach przez PiS odpowiedniego kandydata na prezydenta wreszcie podjęto decyzję, że będzie nim dr Karol Nawrocki, niewiele o nim wiedzieliśmy. Ale już jego krakowska prezentacja w „Sokole” poruszyła wiele polskich serc.
Demokracja istnieje wówczas, gdy są spełnione wszystkie jej podstawowe warunki. Jednym ze szkodliwych mitów jest to, że w 1989 r. „demokrację ludową” zastąpiła „prawdziwa” demokracja.
Doświadczamy ludzi, rzeczy i wydarzeń przede wszystkim za pomocą zmysłów. Jedna z naszych udręk polega na tym, że nie jest nam dana w ten sam sposób obecność Boga.
Do 1989 r. mieliśmy „demokrację ludową”. Przełom w tym roku polegał na zamienieniu tej „demokracji” na „demokrację okrągłostołową”, która przez większość społeczeństwa była traktowana jako prawdziwa demokracja.
Jest to znana zasada: zwyciężają ci, którzy lepiej rozpoznają intencje przeciwnika. Odnosi się to w szczególności do polityki.
W XIX wieku Friedrich Nietzsche apelował: „Zaklinam was, bracia moi, dochowajcie wierności ziemi, a nie dawajcie wiary tym, którzy mówią wam o nieziemskich nadziejach! Truciciele to są, czy wiedzą o tym, czy nie”.
Katecheci dostali od Barbary Nowackiej osobliwy prezent na zimowe ferie. Pani minister zrealizowała kolejny upiorny pomysł i zabrała jedną godzinę katechezy tygodniowo, bo jej zdaniem dwie lekcje tygodniowo formacji duchowej to za dużo.