Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Teluk
09.06.2026 23:23

O pokój w państwach bałtyckich

Oczy całego świata skierowane są obecnie na region Morza Bałtyckiego, gdyż tam odbywa się testowanie jedności NATO. Najnowszym tego dowodem jest alarm na Łotwie, gdzie wojsko Sojuszu Północnoatlantyckiego zestrzeliło wczoraj wrogiego drona, a ludność musiała udać się do swoich domów.

Agresywna postawa wobec państw regionu została dogłębnie opisana w ostatnim raporcie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych pt. „Biała księga rosyjskich aktów sabotażu i dywersji wobec członków Rady Państw Morza Bałtyckiego”. To, na czym zależy Rosjanom, to przede wszystkim zniechęcenie państw północno-wschodniej flanki NATO do pomagania Ukrainie oraz wyzwolenie wewnętrznych podziałów. Jest to realizacja doktryny gen. Wasilija Gierasimowa, która zakłada operowanie poniżej progu otwartej wojny kinetycznej i używanie środków niewojskowych do militarnych w stosunku 4:1. W jej myśl pierwsza faza ma na celu permanentne zastraszanie społeczeństw oraz paraliż infrastruktury krytycznej. 

Hybrydowa taktyka Rosji

Rosyjskie działania obserwujemy od początku 2022 r. Na morzu jest to funkcjonowanie floty cieni omijającej sankcje. Ostrzejsze działania rozpoczęły się od uszkodzeń gazociągów Nord Stream. Potem chińskie statki zniszczyły gazociąg Balticconnector, kable telekomunikacyjne między Finlandią a Niemcami oraz Litwą a Szwecją, a także kabel Estlink2, łączący Skandynawię z państwami bałtyckimi. Równocześnie Moskwa zaczęła kwestionować granice morskie z Finlandią i Litwą, testując spójność państw regionu. Na lądzie, po wydaleniu ponad 600 dyplomatów będących w dużej mierze szpiegami pod przykrywką, Kreml rozpoczął rekrutację „jednorazowych” agentów spośród obywateli byłego bloku wschodniego. Oprócz zadań wywiadowczych realizowali oni akty dywersyjne – podpalenia, uszkodzenia infrastruktury krytycznej, a nawet próby zamachów. Do licznych podpaleń dochodziło także w Polsce. W powietrzu najbardziej jaskrawym przykładem jest zakłócanie sygnałów nawigacyjnych z regionów królewieckiego i leningradzkiego. Powoduje to zagrożenia w żegludze morskiej i lotniczej. Naruszenia przestrzeni powietrznej to w zasadzie codzienność. Wloty balonów meteorologicznych czy dronów stały się dużym problemem dla państw NATO i wymagają wzmożonej czujności obrony przeciwlotniczej. 

Analitycy PISM oceniają potencjał eskalacyjny Rosji jako trwały i długoterminowy. Innymi słowy musimy się spodziewać coraz większej liczby tego typu działań. Rosja funkcjonuje w trybie wojennym i może przejść w kolejną fazę eskalacji, wykorzystując do tego celu agentów służb specjalnych. Skutkami mogą być poważniejsze incydenty dotyczące niszczenia infrastruktury strategicznej, łącznie z potencjalnymi ofiarami śmiertelnymi. To, co mogą zrobić państwa regionu, to: coraz ściślejsza współpraca wywiadowcza, zaostrzenie kar za dywersje, restrykcje administracyjne – zakazy wjazdu i pracy dla obywateli Rosji i Białorusi, a także wojskowe operacje odstraszające. Konieczne są także wzmocnienie obrony przeciwlotniczej w zakresie przechwytywania i neutralizacji bezzałogowców oraz budowanie odporności społeczeństw wobec wrogich działań. 

Alarm w krajach bałtyckich

Na Litwie, Łotwie i w Estonii wiosna upłynęła pod znakiem wpatrywania się w niebo, bowiem Ukraińcy zaczęli nękać rosyjskie porty nad Bałtykiem regularnym ostrzałem dronowym. Bezzałogowce zaczęły wpadać także do krajów bałtyckich, więc obrona narodowa została postawiona w stan gotowości. Rozpoczęły się także konkretne ruchy wojsk. Na Łotwie wielonarodowa, licząca 3 tys. żołnierzy, brygada NATO po raz pierwszy opuściła bazę wojskową w Ādaži i wysłała żołnierzy 250 km na południowy wschód kraju, do Dyneburga. Jako bazę obrano teren 34 Batalionu Piechoty 3 Brygady Łatgalskiej Gwardii Narodowej. Oprócz Dyneburga żołnierze będą rozmieszczani jeszcze bardziej przy granicach Rosji i Białorusi, wokół Alūksne i Rzeżycy. Wśród żołnierzy brygady są: Kanadyjczycy, Hiszpanie, Polacy, Włosi, Słoweńcy i Albańczycy. Docelowo ma zostać zwiększona o kolejnych 500 żołnierzy. 

Łotysze coraz częściej pytają się jednak, co by było, gdyby agresja rozpoczęła się już dziś. Łotewskie media publiczne zrobiły bilans tego, czym obecnie dysponuje obrona narodowa. Dziennikarze zauważają, że głównym niebezpieczeństwem, z którym musi się liczyć kraj, jest ostrzał z powietrza. Dlatego blisko wschodnich granic instalowane są systemy antydronowe. Łotwa wydaje na zbrojenia ponad 2,16 mld euro rocznie. Narodowe Siły Zbrojne to zaledwie 6,7 tys. żołnierzy zawodowej armii, natomiast ochotnicza Gwardia Narodowa to 8,2 tys. osób i 6 tys. rezerwistów. W razie potrzeby Łotwa może wystawić do walki zaledwie 20 tys. żołnierzy, jednak planowane jest zwiększenie tej liczby. 

Jeśli chodzi o uzbrojenie, Łotwa zwiększyła swój potencjał głównie w zakresie pojazdów opancerzonych. Obecnie ma ich kilkaset sztuk, w tym przypominające lekkie czołgi Scimitar kupione od Wielkiej Brytanii. Łotysze posiadają także austriackie haubice M109 oraz szwedzkie działa AT4, Carl Gustav oraz PVPJ1110. W przypadku wyposażenia przeciwpancernego armia dysponuje pociskami Spike i Spike LR o zwiększonym zasięgu oraz Stingerami. Obronę powietrzną stanowią systemy rakietowe RBS 70. Łotysze mają także śmigłowce i samoloty transportowe. Na morzu to głównie statki patrolowe, trałowce oraz jeden statek do układania min. W sumie 10 jednostek. Nie są to więc imponujące liczby. 

Łotwa liczy na armię ochotniczą i wsparcie NATO. Widać to było w poniedziałek, gdy NATO zestrzeliło wrogiego drona. „Siły Zbrojne Republiki Łotewskiej informują o zagrożeniu powietrznym w łotewskiej przestrzeni powietrznej. Znajdź bezpieczne miejsce schronienia, jeśli zauważysz nisko latający i podejrzany obiekt, nie zbliżaj się do niego i dzwoń pod 112” – komunikat o takiej treści otrzymali mieszkańcy miast: Lucyn, Rzeżyca, Balvi i Aluksne. Coraz więcej Łotyszy zdaje sobie sprawę, że ewentualna agresja oznacza anihilację narodu, dlatego decyduje się na długotrwałe szkolenia wojskowe w Gwardii Narodowej. Obecnie 20 proc. ochotników to kobiety. Na korzyść obrońców oprócz motywacji – obrony rodziny i ojczyzny – przemawia trudny teren na Wschodzie, głównie lasy i bagna. Dróg jest mało i ewentualne kanalizowanie ruchu agresora spowoduje, że będzie on łatwym celem.  

Jaka obrona? 

Kraje bałtyckie stawiają więc na doskonałą znajomość terenu, mobilność i siłę ognia. W ten sposób rosyjskiego najeźdźcę zatrzymali ongiś Finowie. Piętą achillesową jest natomiast obrona przeciwlotnicza. Bałtowie skarżą się na deficyty amerykańskich systemów Patriot, które posiadają m.in. Niemcy, Polska, Norwegia czy Szwecja. Dlatego chcieliby, aby misje patrolowe NATO przerodziły się w system ochrony tamtejszego nieba. Litwini zakupili baterie NASAMS od Szwecji. To system średniego zasięgu pozwalający zestrzeliwać takie rakiety jak Iskander. Inny model obrony to rozwijanie własnego zaplecza dronowego – i to właśnie się dzieje.

 Na Litwie wydatki na zbrojenia są rekordowe – w tym roku posiada ona budżet obronny w wysokości 4,79 mld euro, co stanowi 5,38 proc. PKB. Litwini przeznaczą je na wozy bojowe piechoty, czołgi, haubice samobieżne i systemy przeciwpancerne. 100 mln euro będzie kosztował wspomniany system NASAMS, a kolejne 60 mln euro mobilne systemy krótkiego zasięgu MSHORAD. Stałą obecność na Litwie zadeklarowały Niemcy. Estonia z kolei rozwija doktrynę aktywnej obrony, która zakłada przerzucenie działań wojennych głęboko na terytorium wroga. Estończycy chcą samodzielnie przetrwać minimum 30 dni w warunkach agresji z zewnątrz. W obronę Estonii i Łotwy w ramach NATO ma się zaangażować Korpus Niemiecko-Holenderski, który może liczyć nawet 40 tys. żołnierzy. Estonia dysponuje skromniejszym budżetem od Litwy – 2,4 mld euro. Kluczowe inwestycje, oprócz zakupu ciężkiego sprzętu i amunicji, to system rozproszonych zapasów, nowe bunkry i fortyfikacje oraz regularne ćwiczenia wojskowe z sojusznikami. Estończycy też poszukują innowacji. Na poligonach testowane są najnowsze rozwiązania walki elektronicznej. W tym roku na wyposażenie wojska trafią też trzy systemy artylerii rakietowej dalekiego zasięgu HIMARS oraz systemy ochrony powietrznej IRIS-T. 
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE