Viktor Orbán, choć głosił miłe dla konserwatystów hasła i nie był lubiany w Brukseli, zbyt nachalnie stawiał na Moskwę. W niedzielny wieczór część Węgrów świętowała porwana antyrosyjską emocją, odwołującą się do tradycji 1956 r. Tymczasem nowy premier zapowiada już, że w tej dziedzinie nic się nie zmieni. Nie będzie ani wsparcia Węgier dla europejskich aspiracji Ukrainy, ani pożyczki, ani rozluźnienia relacji z Rosją, którą Magyar chce widzieć przy negocjacyjnym stole. Nasze media czeka więc spore rozczarowanie. Zapewne nie będą umiały się do niego przyznać i przemilczą fakt, że Péter Magyar wszedł z najgorsze buty Victora Orbána. Tyle że z błogosławieństwem UE.
Będzie rozczarowanie
Największą wartością wygranej Pétera Magyara dla polskich komentatorów wydawało się możliwe zerwanie z rosyjskim komponentem dyplomacji poprzednika.