Polskie są w niej tylko software i zmyślona biografia. Ten sam robot kilka tygodni wcześniej spacerował po Sejmie. Wpuszczono go, bo podbił sieć – najpierw pogoń za dzikami w Wawrze, potem żarty z posłami. Nikt nie zapytał, co rejestruje maszyna i dokąd przesyła dane. A pytać było o co: Kongres USA uznał roboty Unitree za technologię podwójnego zastosowania; polski Sztab Generalny WP zakazuje wjazdu chińskich pojazdów na obiekty strategiczne. Państwo zna to ryzyko – tylko nie w gmachu przy Wiejskiej. I to jest właściwy robot trojański: groźny nie sprzętem, lecz sympatią, która usypia czujność. Chiny nie muszą nas atakować. Wystarczy, że nas rozbawią; resztę zrobimy sami.
Chiński robot trojański
2 czerwca w ambasadzie ChRL w Warszawie odbył się China Day, dzień otwarty reklamujący chińską technologię. Gwiazdą był „Edward Warchocki”, humanoid sprzedawany Polakom jako rodzimy wynalazek. Jego występ właśnie tam, w placówce ChRL, był najjaśniejszym potwierdzeniem tego, co twórcy przemilczeli: to chińska maszyna, model Unitree G1, produkt firmy z Hangzhou.