Fragment owego bełkotu brzmiał: „To jest skandal, że szukacie w polskim rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego, a za chwilę będziecie szukali gejów! To jest skandal. Potępiam to jako marszałek Sejmu!”. No proszę, jak się nam komunista oburzył! Szanowny panie Czarzasty, dwie sprawy. Pierwsza: naprawdę potępiasz pan szukanie gejów, będąc w PZPR do jej haniebnego końca? W tej czyszczącej buty bolszewikom organizacji, która gejów w ramach akcji Hiacynt zatrzymywała, upokarzała, tworzyła na nich teczki-haki, żeby ich szantażować i niszczyć? Kiedy ci się, panie komunisto, zmienił stosunek do LGBT? I czy była to prawdziwa przemiana w imię tolerancji, czy zrozumiałeś, że europejska tęczowa lewica tego wymaga, więc pora się „przechrzcić”? Druga sprawa: wyborcy mają prawo wiedzieć o politykach jak najwięcej, jeśli taka informacja może wpływać na ich wybory. Chyba zgodzimy się, że tak może, ale nie musi być z pochodzeniem i orientacją seksualną? Wyborca powinien wiedzieć, a wybierze, jak będzie chciał.
Komunista oburzony
Komunista Włodzimierz Czarzasty – chwilowo na stanowisku marszałka Sejmu – nie przestaje zadziwiać. Wygłosił sobie w Sejmie nikomu do niczego niepotrzebną tyradę, która jednak pasowała do niego jak ulał – to znaczy była bardzo niemądra.