Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
11.06.2026 13:00

Kraskowski w areszcie, czyli represyjne combo

Leszek Kraskowski usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych i nielegalnego posiadania broni. Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla dziennikarza, który opisywał w szczegółach aferę Polnordu. Wątpliwości budzi choćby to, że na posiedzeniu nie było adwokata, gdyż ten zbyt późno dowiedział się o rozprawie. Redaktor od kilku tygodni był na celowniku śledczych i sądu, który zlecił jego poszukiwania w związku z prywatnym aktem oskarżenia o zniesławienie Jana Pińskiego, medialnego sprzymierzeńca Romana Giertycha. Trudno interpretować kłopoty Kraskowskiego inaczej niż jako próbę zagięcia parolu na dziennikarzy patrzących władzy na ręce, zwłaszcza w sytuacji, gdy prokuratura zintensyfikowała działania podważające wiarygodność niezależnych mediów.

Zarzuty mogły mieć związek ze zdjęciami opublikowanymi przez Leszka Kraskowskiego w mediach społecznościowych w sobotę 6 czerwca, na których pokazał się na strzelnicy. „Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Policja mnie nie obroni – co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Weekend na strzelnicy, jak we wczesnych latach 90. Ale nie jestem wdzięczny ani trochę ekipie Donalda Tuska za to, że dzisiaj czuję się 30 lat młodszy” – pisał dziennikarz śledczy. Tego samego dnia został zatrzymany na polecenie Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. 

Adwokata nie było na posiedzeniu aresztowym

Kraskowski miał wysłać mejla do miejscowej policji, pytając wulgarnie o rozwój śledztwa w kwestii napaści, której był ofiarą w Piasecznie. Ponadto zarzuca się mu, że kierował groźby pozbawienia życia pod adresem komendanta. Szef piaseczyńskiej policji – Maciej Ciepil – sam doniósł na Kraskowskiego. Redaktorowi zarzuca się, że w załączniku do wiadomości zamieścił zdjęcie broni palnej. Dziennikarz posiadał pistolet gazowy włoskiej produkcji. – Otrzymałem telefon z Prokuratury Rejonowej w Piasecznie 8 czerwca, po oddzwonieniu nikt nie odbierał. Taka sama sytuacja była we wtorek. W dniu 9 czerwca około godz. 10 zadzwonił do mnie pracownik wydziału karnego Sądu Rejonowego w Piasecznie, że oto za chwilę rozpocznie się posiedzenie aresztowe Leszka Kraskowskiego. Niewykluczone, że zdjęcia z bronią opublikowane na strzelnicy posłużyły do postawienia mu zarzutów – opisywał „Codziennej” mec. Łukasz Pawelski, reprezentujący zatrzymanego dziennikarza. Sąd zastosował wobec podejrzanego areszt na trzy miesiące, bowiem – jak tłumaczył – zachodzą przesłanki ucieczki i matactwa. Na posiedzeniu nie był obecny adwokat Kraskowskiego – Pawelski udzielił substytucji innemu mecenasowi, który nie zdążył przyjechać na rozprawę. Sąd nie raczył poczekać kilku godzin, by zapewnić podstawowe prawo do obrony podejrzanemu. 

Nie tylko to zakrawa na skandal. Jak ujawnił Tomasz Grodecki na portalu Niezależna.pl, służby 6 czerwca przeszukały samochód i mieszkanie Kraskowskiego. Czy zabrały ze sobą materiały, nad którymi pracował redaktor? Pytanie nasuwa się samo. Czy mamy uwierzyć w to, że przeszukanie to standardowa praktyka w przypadku niekaranej osoby, która wysłała mejla do policjanta – choćby wulgarnego – i posiadała pistolet gazowy? Wolne żarty. Gdyby tak doświadczonego dziennikarza, krytycznego wobec rządu PiS, aresztowano na trzy miesiące w doprawdy błyskawicznym tempie w latach 2022–2023, opozycja zorganizowałaby marsz w jego obronie, na którego czele stanąłby Roman Giertych, a TVN24 bombardowałaby nas czarnymi paskami grozy. Poza prawicowymi mediami nie słychać jednak gromkich haseł o „wolnych mediach”. Nie zauważacie nawet, że Waldemar Żurek cisnął gromy w prezydenta Karola Nawrockiego po wecie nowelizacji Kodeksu karnego, obiecując złagodzenie polityki aresztowej. A to prokurator wnioskował o ten środek zapobiegawczy dla Kraskowskiego. Gdzie jesteście, hipokryci? 

Kraskowski badał aferę Polnordu

Kraskowski od wielu miesięcy konsekwentnie opisywał kulisy wyprowadzania milionów złotych ze spółki deweloperskiej Polnord notowanej na giełdzie. Zarzuty w tej sprawie za rządów PiS usłyszało 11 osób – w tym Roman Giertych, jego ochroniarz Sebastian J. ps. Foka czy oligarcha Ryszard Krauze. Po zmianie władzy i nielegalnym przejęciu prokuratury wątek mecenasa został umorzony w styczniu 2025 r. mimo 300 tomów akt i wielu dowodów. „Krauze dosłownie przyprowadził Giertycha do firmy i kazał mu wypłacać wielomilionowe kwoty” – twierdził Kraskowski w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” z marca 2025 r. Mecenas, mimo odejścia ze spółki Krauzego, otrzymywał pieniądze z Polnordu do 2020 r. i pilnował interesów milionera. Kraskowski opowiadał w szczegółach tygodnikowi, jak Ryszard Krauze, posiadając 21 proc. akcji w spółce, miał świadomość, że jego udziały przejmą państwowe instytucje, na czym straci biznesowo. Dlatego obmyślono plan, w który włączono posła KO, polegający na sprzedaży zawyżonych aktywów i fikcyjnych wierzytelności. „Firma – z kapitałem założycielskim 5 tys. zł – kupiła wspomniane grunty za 7 mln zł, po czym po ośmiu dniach sprzedała je aż o 20 mln drożej Polnordowi, czyli za 27 mln złotych” – tłumaczył Kraskowski. Grunty fikcyjnie drożały w dokumentacji, by można było wyłudzać kredyty i zabezpieczać obligacje. Giertych zapewniał z kolei obsługę prawną ­Polnordowi i Krauzemu. Jego wątek został umorzony, gdyż zdaniem prokuratury nie brał udziału w praniu pieniędzy i nie pozorował działań prawnych, a „zajmował się obsługą prawną spółki jako jeden z profesjonalnych pełnomocników”. 

Poszukiwania w całym kraju „przez pomyłkę”

Zarzuty wobec Kraskowskiego mogą być pokłosiem ujawniania kulisów afery z Giertychem w tle. Świadczą o tym szykany, jakich doświadczył dziennikarz kilka tygodni temu. Okazało się, że na skutek sporu prawnego z Janem Pińskim, redaktorem powielającym treści mecenasa w mediach społecznościowych, policja wszczęła poszukiwania Kraskowskiego. – Sędzia Krzysztof Ptasiewicz wydał postanowienie o tym, żeby mnie poszukiwać w całej Polsce celem wykonania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu – oświadczył dziennikarz śledczy. Machina proceduralna została uruchomiona tylko dlatego, że Piński poczuł się urażony komentarzami Kraskowskiego i złożył przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia.

Patoyoutuber oskarżał przy tym swojego krytyka, że ukrywa się w Albanii i nie przyjmuje wezwań do sądu, tymczasem Kraskowski przebywał w Piasecznie. Warto też przypomnieć, że sędzia Ptasiewicz należy do stowarzyszenia Iustitia i – według Kraskowskiego – dobrze zna się z mecenasem Jackiem Dubois, czyli obrońcą Giertycha w sprawie Polnordu, z którym tworzył duet w głośnych procesach dotyczących poprzednich rządów. Sąd wówczas przyznał się do pomyłki w korespondencji z „poszukiwanym”, ale redaktor i tak został zatrzymany przez policyjny patrol na ulicy z powodu aktywnej procedury w systemie MSWiA. Wtedy jeszcze obyło się bez przykrych konsekwencji, bo Kraskowski został zwolniony do domu. Inaczej było tym razem. 

Konsekwentne nękanie dziennikarzy

Aresztowanie Kraskowskiego wpisuje się w ciąg represji wobec dziennikarzy, którzy są bardzo krytyczni wobec Donalda Tuska i jego rządu. O bezprawnym wejściu służb do domu Tomasza Sakiewicza w maju wszyscy pamiętają. Prezes Republiki został wezwany na kolejne przesłuchanie ws. wylotu Zbigniewa Ziobry do USA. Sęk w tym, że termin czynności pokrywa się z wyznaczoną wcześniej rozprawą w sądzie. Redaktor Sakiewicz wnosi o zmianę daty przesłuchania. Jakby tego było mało, sąd nałożył grzywnę w wysokości 3 tys. zł za odmowę zeznań – nie szanując tajemnicy dziennikarskiej. W teorii może być tak, że po kolejnym przesłuchaniu sąd zdecyduje o 30-dniowym areszcie dla Sakiewicza. Do groźnego casusu dochodzi w sprawie ujawnionych taśm Romana Giertycha z Donaldem Tuskiem w ubiegłym roku w Republice. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście zwolnił dyrektora programowego stacji Michała Rachonia z tajemnicy dziennikarskiej – jednego z fundamentalnych praw dziennikarza, bez którego trudno mówić o zaufaniu informatorów. Niepokojąco wygląda też wezwanie do prokuratury dla redaktora Tomasza Duklanowskiego z „Codziennej” w sprawie, która została już umorzona – rzekomego zabrania służbowego komputera z redakcji Radia Szczecin w 2023 r. Wciąż trwa śledztwo ws. organizacji konferencji CPAC przed wyborami prezydenckimi w 2025 r., byle tylko cokolwiek zarzucić Republice. Dziwnie zintensyfikowane próby odebrania wiarygodności dziennikarzom, którzy krytycznie opisują rzeczywistość pod rządami Donalda Tuska, nie pomogą Waldemarowi Żurkowi. Minister sprawiedliwości i tak prawdopodobnie pożegna się ze stanowiskiem – lecz nie za to, za co tak naprawdę zasłużył. 
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE