To nie jest kraj dla nieuzbrojonych mieszkańców wsi – to jest kraj dla dzików i niedźwiedzi! Ludzie niech sobie patrzą na ich harce, zbici w zastraszone gromadki. Tak oto zakwestionowano to, co u początków dziejów zostało nakazane przez Stwórcę: „Rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną”. Dziś panem stworzenia w Polsce ma być nie człowiek, lecz zwierz – to jemu de facto podporządkowane jest państwo, skoro nie stać nas na ochronę człowieka i jego cywilizacyjnych dóbr. Chrońmy zwierzęta, zabijajmy dzieci! Strzykawką prosto w serce. Faktyczne panowanie dzikich zwierząt nad człowiekiem ma w nim także zabić wszystkie moralne skrupuły co do innych ludzi. Mamy zagryzać się i tratować innych, tak jak to czynią zwierzęta. My od nich mamy pobierać lekcje. Mamy znać swoje miejsce w hierarchii: być żerem dla zwierząt, a nie puszyć się, że jesteśmy bytem doskonałym. Polaczki! „Ruki po szwam!” albo „Hände hoch!”, jak to woli. No bo przecież wolność mamy.
Misie górą!
Niedźwiedzie i dziki są prawdziwymi beneficjentami uśmiechniętej Polski. Czytać nie potrafią, a i tak wiedzą doskonale, że pod rządami KO i spółki włos im z łba nie spadnie, gdy obalają swoim cielskiem i zagryzają ludzi, gdy depczą, tratują, co człowiek zasiał.