Dzisiaj podczas sesji Rady m. st. Warszawy prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, zabrał głos w sprawie afery w Szpitalu Południowym. Nie omieszkał uderzyć w byłego ordynatora jednego z oddziałów, dr. Emila Jędrzejewskiego. - Po pierwsze - w jego zgłoszeniu brakowało podpisu, oraz nie zawierało faktów, których wymagało prawo, by wszcząć odpowiednie postępowanie - mówił Trzaskowski. Jego wystąpienie wywołało emocjonalne reakcje.
Radny PiS, Dariusz Figura zaapelował do prezydenta stolicy o odwołanie zastępczyni odpowiedzialnej za służbę zdrowia - Renaty Kaznowskiej, mając na względzie skandal dotyczący Warszawskiego Szpitala Południowego. PiS chce odwołania także Innej wiceprezydent - Aldony Machnowskiej-Góry, która zasiada w radzie nadzorczej szpitala.
Choć śledztwo dotyczące wydarzeń w Szpitalu Południowym trwa, w samym obozie rządzącym coraz częściej mówi się już nie tylko o wyjaśnieniu sprawy, ale także o odpowiedzialności politycznej. Jak opisują dziś media - wśród koalicjantów narasta przekonanie, że sama obrona rządu nie wystarczy i konieczne mogą okazać się personalne decyzje.