Trwa absolutoryjna sesja warszawskiej rady miejskiej, w trakcie której prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, przedstawił informację dotyczącą afery w Szpitalu Południowym na warszawskim Ursynowie.
W pierwszej części swojego wystąpienia Trzaskowski wyliczał zarządzone audyty, a także "złożenie zawiadomienia do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie czynności wyjaśniających". W jego ocenie, to właśnie w związku z tym zgłoszeniem wczoraj prokuratura wezwała na przesłuchanie byłego ordynatora oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, dr. Emila Jędrzejewskiego.
- Chciałbym, aby wszyscy dali czas prokuraturze, by ustaliła fakty. Czy sytuacje miały miejsce i czy są na to dowody, czy też opisywane sytuacje miejsca nie miały. Albo-albo. Albo to prawda, albo nie i mieszkańcy muszą to wiedzieć - stwierdził Rafał Trzaskowski.
Zapewniał, że jeśli audyty wykażą nieprawidłowości, nie będzie wahał się z decyzjami personalnymi, podobnie "jeśli potwierdzać będą się oskarżenia".
Odniósł się potem do relacji dr. Emila Jędrzejewskiego - najpierw w kontekście informacji o nieprawidłowościach zgłaszanych do kierownictwa szpitala, potem do Trzaskowskiego. Prezydent stolicy wcześniej szedł w zaparte, że nie dotarły do niego takie informacje. Trzaskowski dziś odnosił się także do sprawy niedawnych wypowiedzi medialnych lekarza o przypadkach śmiertelnych na SOR Szpitala Południowego.
- 23 lipca 2025 r. były ordynator złożył pismo z datą 21 lipca na ręce dyrektor szpitala. Po pierwsze - w zgłoszeniu brakowało podpisu, oraz nie zawierało faktów, których wymagało prawo, by wszcząć odpowiednie postępowanie. Pismo nie zawierało żadnych informacji odnoszących się do zgonów. Nie wiem, dlaczego czekał tyle miesięcy, by powiedzieć o tym w wywiadzie, dlaczego nie wykorzystał ścieżki przygotowanej dla sygnalistów, ale po prostu milczał przez wiele miesięcy, 9 miesięcy po odejściu ze szpitala i mimo obowiązków ciążących na nim z mocy kodeksu karnego
- mówił Trzaskowski.
Niebywałe, Trzaskowski mówi, że szpital dostał w lipcu 2025 zawiadomienie od doktora Emila z nieprawidłowościami ale się tym nie zajęli bo… NIE BYŁO JEGO PODPISU XD
— chrzanik (@chrzanikx) June 25, 2026
A po tym zaatakował Jędrzejewskiego, że nie poszedł wcześniej do prokuratury, obrzydliwe. pic.twitter.com/0TNyCGJrYj
Dodał, że czeka na wyjaśnienia prokuratury.
Wypowiedź Rafała Trzaskowskiego spowodowała emocjonalne reakcje osób obecnych na sali obrad.
"Was powinien przesłuchiwać prokurator!" - dało się usłyszeć.
Na uwagę przewodniczącego Rady, Sławomira Potapowicza, że krzyki "przeszkadzają radnym", ktoś z widowni odparł: "Pewnie, że nie słyszycie. Obywateli nie słyszycie!".
Nagonka na lekarza
Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator ze Szpitala Południowego, udzielił szokującego wywiadu, w którym padało nazwisko Dawida Kacprzyka. Pod adresem młodego lekarza bez specjalizacji i jednocześnie działacza Koalicji Obywatelskiej padły poważne oskarżenia - badane będą przypadki śmierci na koordynowanym przez niego SOR.
Niewygodny dla władzy lekarz już stał się celem. Donald Tusk stwierdził publicznie, że wiarygodność lekarza-sygnalisty ze Szpitala Południowego w Warszawie jako świadka "wydaje się być wątpliwa", choć czynności z lekarzem i jego pełnomocnikiem zaplanowano w prokuraturze… dopiero na poniedziałek.
Do krytyki dołączył m.in. także Roman Giertych. W sieci punktowano również działania prokuratury wobec lekarza.
- Czemu miało służyć zadawanie przez prokuratora kilkudziesięciu pytań dr. Emilowi Jędrzejewskiemu, w sytuacji w której świadek wyraźnie oświadczył, że złoży zeznania w obecności pełnomocnika? - pytał w mediach społecznościowych adwokat dr Bartosz Lewandowski.