Po porozumieniu „Mińsk I”, podpisanym przez Ukrainę, Rosję i OBWE oraz separatystów, na Ukrainie miała wejść w życie poprawka do konstytucji. Zmiana zakładała przyznanie pewnej autonomii obwodom ługańskiemu i donieckiemu. Miało to nastąpić po wyborach, które zaplanowano na 7 grudnia. Zgodnie z prawem uznano, że wybory mogą zostać przeprowadzone tylko w warunkach realnej suwerenności ukraińskiego rządu na terenach okupowanego terytorium, a więc według definicji ONZ-etu przy braku obecności obcych i nielegalnych formacji zbrojnych i przy kontroli granic.
17 marca 2015 r. doprecyzowano te zapisy, czyniąc oczywistym fakt, że warunkiem przeprowadzenia wolnych wyborów ma być brak okupacji. Autonomia może być zdobyczą obywateli ukraińskich, a nie rebeliantów rosyjskich. Jest to sytuacja patowa, jednak manewry wokół kwestii prawnych z nią związanych mają drugorzędne znaczenie, istotne na potrzeby gry politycznej. Wszyscy na Ukrainie uważają, że jak tylko drogi obeschną po wiosennych roztopach, Rosjanie ruszą do ataku i to jego losy rozstrzygną o przyszłości naszego sąsiada.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Przemysław Żurawski vel Grajewski