Huzia na Elona Muska
To Soros winien zwracać uwagę dziennikarzy, od dekad wpływając na politykę europejską.
To Soros winien zwracać uwagę dziennikarzy, od dekad wpływając na politykę europejską.
Przed kim będzie się gięło kolano polskiej Głowy Państwa. Przed światłem z Betlejem? Czy z Brukseli?
Od kilku dni napływają z USA dramatyczne obrazy pożarów, które niszczą Kalifornię i miasto Los Angeles. Płonące ulice i domy, ludzie tracący cały dobytek, oraz bezsilność wobec żywiołu – to wszystko płynie wielką falą obrazów przekazywanych przez telewizje, portale, czy media społecznościowe. Jednocześnie w tym wszystkim pojawia się niezmiernie ciekawy wątek dotyczący zarządzania kryzysową sytuacją. Póki jeszcze portalu Niezależna nie wrzucą na listę „do zamknięcia na czas wyborów”, razem z platformą X czy Telewizją Republika, to jeszcze można napisać coś w tej kwestii, z czego skwapliwie skorzystam.
Reżim, drodzy państwo, to teraz jest. I to taki, który nie zna hamulców.
Otwarcie po remoncie katedry Notre-Dame przypomina o kilku ważnych sprawach. Nie tylko o pożarze sprzed pięciu lat, kiedy cały świat wstrzymał oddech i patrzył na płomienie trawiące dach świątyni, będącej od niespełna milenium jedną z najważniejszych katedr w Europie.
Im bardziej będzie Nawrocki zyskiwał w sondażach (a będzie!), tym ostrzej będzie się toczyła wojna medialna przeciwko niemu.
Są takie dwie ciekawe przyczyny zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, które warto zauważyć. Pierwsza, o której mówi się i pisze często, to waga głosów amerykańskiej Polonii, która w stanach dających kluczową przewagę (jak Pensylwania czy Michigan), przechyliła szalę na korzyść kandydata republikanów
Całkiem jakby odżyły czasy Urbana – to on był kreatorem medialnych szyderstw z księży, religii, Kościoła.
Karnawał obfituje w bale. Niektóre z nich, jak chce tradycja, były i są do dzisiaj – balami maskowymi. Wszystko tu uchodzi – i ktoś z doczepionym wielgachnym nosem Cyrana może zrobić furorę, i Drakula z ostrym makijażem, i Czerwony Kapturek. Być może Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta, właśnie taką stylistykę balu przebierańców uznał za adekwatną do okresu karnawałowego i dlatego robi to, co robi – czyli występuje „w przebraniu”.