Zerwać ze ściany wszystko, co polskie…
Obrys usuniętej ze ściany ministerstwa Polski Walczącej wydaje się być ponurym pendant do tego wszystkiego, co wyczynia i wyczyniać będzie rząd Donalda Tuska.
Obrys usuniętej ze ściany ministerstwa Polski Walczącej wydaje się być ponurym pendant do tego wszystkiego, co wyczynia i wyczyniać będzie rząd Donalda Tuska.
Jak się polskim „Moskalom” przeciwstawić? Oto pytanie, na które obóz patriotyczny musi bardzo szybko znaleźć odpowiedź.
W dłuższej perspektywie odczujemy styl nowego rządzenia także w obszarze historii.
Podstawą korzystania z prawa łaski jest kompetencja przyznana prezydentowi bez ograniczeń.
Objawienie, Epifania, Pokłon Trzech Króli – świat świeckiej władzy korzy się w pokłonach przed Zbawicielem. Nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie można się cieszyć świętem, bo przecież już na Zachodzie zakazuje się stawiania szopek, czy to w szkołach, czy w innych miejscach, które uznaje się za publiczne.
Wszystko, co obserwowaliśmy w ciągu pierwszych grudniowych dni działania rządu Donalda Tuska, to jedynie uwertura do „symfonii zła”, która zagra w pełni w przyszłym roku.
Rankiem 15 lutego 1944 roku nad pięknym, benedyktyńskim klasztorem na Monte Cassino wzeszło słońce. Nagle poranną ciszę przerwał huk zbliżających się amerykańskich samolotów bombowych. Nad klasztor nadlatywały 143 czterosilnikowe bombowce, superfortece B-17. W górę podnieśli głowy żołnierze alianccy czekający na nalot, a także cywile, którzy schronili się pod grubymi, klasztornymi murami. Niemieccy żołnierze wskoczyli do bunkrów i stanowisk wykutych w skałach w pobliżu budowli. O godzinie 9:45 bomby zaczęły spadać w dół. Wszystko zarejestrowało kilkanaście, doskonale rozmieszczonych, amerykańskich kamer. Jednak na filmie nie słychać ani krzyku przerażonych ludzi ani okrzyków radości żołnierzy alianckich. Gejzery pyłu i dymu stworzyły jedyny w swoim rodzaju „spektakl” wojenny, który natychmiast uznano za olbrzymi błąd taktyczny aliantów oraz barbarzyński akt zniszczenia cennego skarbu kultury europejskiej.
17 stycznia 1944 roku rozpoczęła się bitwa o Monte Cassino. W ciągu kilku krwawych miesięcy miały się tu bić armie dziesięciu narodów. Batalia, tak naprawdę składała się z czterech mniejszych bitew, a w ostatniej z nich, majowej, decydującą rolę odegrali żołnierze z 2. Korpusu Polskiego, odnosząc znakomite zwycięstwo. To fakt powszechnie znany. Mało osób natomiast wie, że w styczniowym natarciu także brali udział Polacy. Była to pierwsza samodzielna kompania komandosów.
2 grudnia 1805 roku, w rocznicę swojej koronacji na cesarza Francji, Napoleon Bonaparte dokonał jednego ze swych najświetniejszych zwycięstw – pobił wojska rosyjsko-austriackie pod Austerlitz, rozbijając w puch potęgę III koalicji antyfrancuskiej. Niestety widzowie hitu kinowego Ridleya Scotta nie dowiedzą się z filmu, jak naprawdę rozegrała się ta bitwa.