Czy Owsiak odwoła Pol’and’Rock Festival?
W ostatnim czasie środowiska lewicowo-liberalne szczególnie zainteresowane są tym, ilu wiernych gromadzi się na mszach świętych i nabożeństwach w rzymskokatolickich kościołach.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W ostatnim czasie środowiska lewicowo-liberalne szczególnie zainteresowane są tym, ilu wiernych gromadzi się na mszach świętych i nabożeństwach w rzymskokatolickich kościołach.
Tarcza antykryzysowa daje mocne wsparcie instytucjom finansowym. Niestety także ze strony środowisk prospołecznych, które w ostatnich latach wspierały Prawo i Sprawiedliwość, nawet za cenę ataków ze strony lewicy, słychać głos, że większa troska należałaby się również stronie pracowniczej.
Rafał Trzaskowski, zanim jeszcze na dobre zaczął się koronawirusowy kryzys, z przemęczenia poszedł na L4. Chwilę później, w ramach racjonalizatorskich działań godnych „jaruzelskiego kryzysu” lat 80., obciął komunikację publiczną w Warszawie. Chyba po to, by dogęścić koronawirusem każdy metr kwadratowy tramwajów, autobusów i metra. „Inspiratory” Platformy Obywatelskiej, o których ostatnio wspominała Małgorzata Kidawa-Błońska, działają, jak widać, na pełnej mocy. Jest z tego wszystkiego istna beczka śmiechu.
Koronawirus nie jest tylko epidemią o charakterze biologicznym. Uświadamia nam, jak kruchy jest ład ekonomiczny i społeczny. I że dobre państwo potrzebne jest właśnie po to, żeby w sytuacji kryzysowej w największym możliwym stopniu zamortyzować negatywne koszta nagłych zmian.
W tych trudnych dniach zmagań z koronawirusem jestem dumny z Polski i polskiego społeczeństwa. Gen samoorganizacji, troski wzajemnej i koniecznej zdolności do samodyscypliny towarzyszył nam w ciężkich dziejowych czasach. Widać, że w kryzysowym momencie wciąż umiemy się ogarnąć.
Nie rozumiem rozbawienia części opinii publicznej tym, że prezydent Duda podpisał ustawę Kolej+ na podniszczonym peronie w Końskich w Świętokrzyskiem.
Wszyscy dziś mówią o „najntisach”, czyli latach dziewięćdziesiątych XX w. Redaktor Wojciech Mucha napisał na ten temat nawet intrygujący kryminał „Miasto noży”, osadzony w krakowskich realiach kibicowsko-blokowiskowych.
Rosyjska agresja ideologiczna wobec Polski ma pewien pozytywny aspekt. Dziś nawet najbardziej naiwni zwolennicy geopolitycznego i historycznego optymizmu nie mogą powiedzieć: „Wszystko jest w najlepszym porządku, Rosja to takie samo demokratyczne europejskie państwo jak inne”.
Wysokie i stabilne poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości spędza sen z powiek politykom obozu anty-PiS. Ktokolwiek śledzi polską politykę od początków transformacji, ktokolwiek ma jakiekolwiek pojęcie o naszym życiu publicznym w ciągu kilku ostatnich dekad, musi dostrzec ten fenomen.
Nie przeszkadza mi, że ludzie wrzucają pieniądze do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie przeszkadza mi też, gdy wysyłają esemesy charytatywnym fundacjom, przekazują pieniądze i dary rzeczowe do Caritasu lub przeznaczają na cele społeczne 1 proc. ze swoich podatków. Nie uważam, by dobroczynność mogła zastąpić efektywne systemowe działanie państwa, co w ostatnich latach najlepiej w Polsce udowodniło 500+, ale też jestem przekonany, że ludzie chcą dobrze, gdy ofiarują innym nawet drobne sumy.
Od mieszania łyżeczką herbata nie staje się słodsza. I podobnie zamieszanie w Platformie Obywatelskiej, związane z korowodem potencjalnych kandydatów na nowego przewodniczącego tej partii, w niczym nie poprawia jej notowań.
Z rozbawieniem obserwowałem reakcje „Gazety Wyborczej” na Sylwester Marzeń z Dwójką, zorganizowany przez TVP w Zakopanem. A to że popelina, a to że miasto zatkane, a to że pełno śmieci i korki na zakopiance. Czy popelina – rzecz gustu. To, że Zakopane jest zapchane i zakorkowane – też prawda. Ale przecież zakopiańskiej mody nie wymyślił prezes Jacek Kurski.
Postsowiecke władze Rosji niczego nie chcą już udawać w naszych wzajemnych relacjach. Choć nie jest to chyba najlepsze słowo w odniesieniu do politycznej gry Moskwy wobec Polski. To wojna dezinformacyjna, robiona na potrzeby tamtejszej polityki, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Wojna dezinformacyjna toczona ze względu na Nord Stream 2, politykę historyczną Rosji wobec Izraela, w którym coraz więcej mają do powiedzenia rosyjscy Żydzi.
Od 1 lipca 2020 r. kobiety w ciąży będą mogły korzystać z bezpłatnych leków. To wynik nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
Opozycyjna ulica i zagranica starają się podtrzymać wrażenie stanu wyjątkowego w Polsce. Donald Tusk otwartym tekstem wyłożył ostatnio, że to najlepsza strategia dla tych, którzy nie mogą pogodzić się z faktem, że to Prawo i Sprawiedliwość wygrywa kolejne demokratyczne wybory w Polsce.
Świeżo upieczony poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marcin Kulasek skarży się mediom, że ciężko w Warszawie utrzymać się za 9 tys. zł na rękę. Nie trzeba było długo czekać, aż wśród postkomunistów w pełni objawi się słynna lewicowa wrażliwość... na własną kieszeń. I ostentacyjna wręcz nieznajomość realiów życia w stolicy nie tylko wśród znacznie uboższych.
Ostatnio w lewicowych środowiskach zauważono z niemałą radością, że jeden z sondaży badających preferencje wyborcze przed wyborami prezydenckimi wskazuje, że Adrian Zandberg wygrywa w wielkich miastach z Andrzejem Dudą. Nie można wykluczyć takiej możliwości. Nie jestem jednak pewien, czy jest to naprawdę aż tak dobra wiadomość dla samej Lewicy.
Wszyscy lekarze z oddziału dla dzieci i młodzieży Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Gdańsku złożyli wypowiedzenia.
Konfederacja w Sejmie zachowuje się tak, jakby chciała dołączyć do grona totalnej opozycji. Robi to we wręcz ostentacyjny sposób, usiłując licytować się z Prawem i Sprawiedliwością na prawicowość.
Przed wyborami prezydenckimi nie należy przesadzać z entuzjazmem, ale dużo wskazuje na to, że Andrzej Duda wygra kolejny raz. Wygra pewnie nie jako mąż stanu, ale popularny, pozytywnie postrzegany przez wyborców polityk; człowiek, który dobrze radzi sobie w kontaktach zarówno z mieszkańcami małych miejscowości, jak i możnymi tego świata.