Tak jak marsz po władzę PO rozpoczął się zwycięstwem w Warszawie, tak może skończyć się w stolicy jej upadkiem – powiedział „Codziennej" politolog dr Norbert Maliszewski. Według najnowszych sondaży, o tym, czy niedzielne referendum będzie ważne, może przesądzić nawet pojedynczy głos.
Przed nami ostatnie gorące dni kampanii referendalnej w Warszawie. –
Platforma będzie kreowała tematy zastępcze. Nieprzypadkowo pojawił się pomysł dotyczący rekonstrukcji rządu i wyrzucenia z niego niektórych ministrów – powiedział nam dr Norbert Maliszewski, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla on, że politycy PO będą robili wszystko, by zapobiec odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydent Warszawy.
Potwierdza to zachowanie niektórych urzędników miasta, którzy piętrzą przed warszawiakami problemy. Na przykład w
wielu miejscach w stolicy nie wywieszono obwieszczeń wyborczych i utrudnia się dopisywanie nowych wyborców do list oraz uniemożliwia organizowanie debat na temat przyszłości Warszawy. Utrudnia się również wynajęcie sal na spotkania z wyborcami.
Z pomocą dla Gronkiewicz-Waltz przyszli związani z miastem i Platformą celebryci, którzy włączyli się w szeroką akcję antyreferendalną.
– Nie idźcie na referendum – powtarzają jak mantrę politycy PO, którzy jednocześnie zachęcają do udziału w organizowanych tydzień później referendach w Słupsku i Włocławku.
– Przed nami gorący okres i dziś naprawdę, chociażby z powodu niejednoznacznych wyników sondaży, trudno przewidzieć, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz zostanie ostatecznie odwołana – twierdzi dr Norbert Maliszewski.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Wojciech Mucha,Jacek Liziniewicz