Krwawy bilet na salony
Ruszają znaczące zmiany w szeregach rosyjskiej administracji. Władimir Putin zdecydował, że urzędników i gospodarczych technokratów stopniowo zastąpią ludzie z frontu. I to dosłownie.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Ruszają znaczące zmiany w szeregach rosyjskiej administracji. Władimir Putin zdecydował, że urzędników i gospodarczych technokratów stopniowo zastąpią ludzie z frontu. I to dosłownie.
Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka z niezwykłą łatwością tworzy różnego rodzaju byty, których oficjalny szyld drastycznie przeczy ich rzeczywistemu przeznaczeniu.
Typowe symbole luksusu to biżuteria, złote zegarki, drogie samochody, wille etc.
Przez lata obserwowałem polską piłkę nożną z dziennikarskiego obowiązku.
Już wiele lat temu na łamach „Gazety Polskiej” opisywałem, jak w Rosji i na Białorusi postępuje systemowa militaryzacja dzieci i jak od najmłodszych lat wpaja się im wojskowy dryl. Zamiast szkolnych strojów – mundury, postacie w bajkach odgrywają role „gierojów”, a zajęcia w szkołach przypominają niekiedy obóz wojskowy, a nie wychowanie fizyczne.
77 proc. – w sondażach to nokaut, a nie chwilowa zadyszka, niegroźne zawahanie czy efekt sezonu ogórkowego. Tyle właśnie procent Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska nie radzi sobie z aferami wokół służby zdrowia.
Dyktator Czeczenii Ramzan Kadyrow ostrzegł, że podległe mu siły są w stanie w każdej chwili ruszyć na Zachód, by uderzyć w państwa wspierające militarnie i politycznie Ukrainę. W tej deklaracji jednego z najbardziej gorliwych namiestników Putina nie ma cienia przypadku – ani pod względem momentu, ani przyjętej formy.
Polska stała się państwem przetrwania dla obywateli. I to na wielu płaszczyznach. Rządzący snują kolejne wizje, jak to nasza gospodarka rośnie w siłę i jest odporna na wszelkiego rodzaju kryzysy.
Czyżby Alaksandr Łukaszenka obawiał się powtórki masowych protestów po sfałszowanych tzw. bezwyborach w 2020 r.? Świadczą o tym doniesienia tamtejszych środowisk opozycyjnych o trwających od miesięcy ćwiczeniach białoruskiej milicji z pacyfikacji i rozpędzania demonstracji.
Myślałem, że bardziej skompromitowanej organizacji od FIFA (Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej) już nie ma. Od dawna jest to świątynia mamony, gdzie ducha sportowej rywalizacji i wyższe idee zastąpiły bezwstydne usypywanie hałd pieniędzy i działanie według zasady „kto da więcej!”, czego trwający mundial jest kolejnym przykładem.
Niezłomny bojownik o wolną Białoruś i człowiek o wielkim sercu, do którego zawsze można było zwrócić się po radę. Mimo bolesnego wygnania w 2020 roku, do końca walczył o demokratyczną ojczyznę, stając się jednocześnie żywym mostem łączącym polskie i białoruskie społeczeństwo – tak zmarłego dziś Aleksandra Milinkiewicza wspomina Paweł Łatuszka, jeden z liderów białoruskiej opozycji. Symbol tamtejszego ruchu prodemokratycznego odszedł dziś w wieku 79 lat.
Strona ukraińska potwierdziła, że to rosyjska rakieta Ch-101 wtargnęła w nocy w polską przestrzeń powietrzną i spadła na terytorium Lubelszczyzny. Uzbrojenie, którego głowica bojowa może ważyć nawet 800 kg, jest regularnie wykorzystywane przez rosyjskiego agresora do uderzania w ukraińską infrastrukturę cywilną i budynki mieszkalne. – We Lwowie tego typu rakieta uderzyła minionej nocy w budynki mieszkalne. Dwa z nich obróciły się w gruz, a kolejnych kilkanaście zostało poważnie uszkodzonych. Jakiś czas temu po uderzeniu rakietą Ch-101 zginęła cała rodzina – mówi portalowi Niezależna.pl dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy.