Zamarznąć ze śmiechu
Ostatnio trochę się u nas mówi, że choćby i planeta się grzała, u nas powrócą mroźne zimy, a tegoroczna nie jest żadną anomalią.
Ostatnio trochę się u nas mówi, że choćby i planeta się grzała, u nas powrócą mroźne zimy, a tegoroczna nie jest żadną anomalią.
Wszyscy członkowie koalicji rządowej są dziś zakładnikami niezwykle przebiegłego i zdolnego do naprawdę wielu rzeczy osobnika, jakim jest Włodzimierz Czarzasty. Niestety, nie da się postkomunistyczno-oligarchicznego elektoratu przejąć bezkarnie.
Jakoś nie było krzyku przez cztery lata prezydentury Joego Bidena, że nie ujawniono dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina. Pytano i snuto jedynie teorie, czy w sierpniu 2019 r. zmarł z przyczyn naturalnych, czy też ktoś do jego śmierci się przyczynił.
Przecież nikt nie mówił, że mrozy będą rzadkością i staną się krótkotrwałe. Mimo to ludzie masowo odchodzili od tanich źródeł ogrzewania i wybierali te wygodniejsze i bardziej ekologiczne.
Ten ślub, który odbył się 18 lutego 1386 roku w katedrze na Wawelu, miał dla Polski znaczenie fundamentalne.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty jest poważnym zagrożeniem dla Polski. Zostawmy na razie na boku fakt, że należał do PZPR, czyli partii klęczącej przed bolszewikami do samego jej końca, i to, że nigdy nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa.
Kacper Tomasik zdobył w tych dniach serca kibiców narodowej reprezentacji, która walczyła na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina. Dziewiętnastoletni zaledwie skoczek narciarski na pierwszej w swoim życiu olimpiadzie zdobył w pięknym stylu trzy medale. Świat szybko obiegła informacja, że Kacper jest ministrantem.
Należy jak najszybciej rozwieść Wołodię z laską marszałkowską.
Jeśli ktoś przed zimowymi igrzyskami powiedziałby, że polscy skoczkowie zdobędą na tej imprezie trzy medale, uznano by go za szaleńca.
Ponad tydzień temu wspominaliśmy Jana Olszewskiego w kolejną rocznicę jego śmierci.
Być częścią układu, częścią oligarchii, partii, frakcji, fragmentem korporacji.
Wiele analiz ekspertów jasno wskazuje, że konflikt Rosji z Zachodem to niezbyt odległa perspektywa, sięgająca maksymalnie 2030 r.
Na naszych oczach rozpada się Polska 2050. Dzieje się coś, co – gdyby nie dobry wynik w wyborach parlamentarnych – miałoby miejsce znacznie wcześniej. Szymon Hołownia deklarował, że ma za sobą grupę kilkunastu posłów, nawet 13 czy 14 – jeśli faktycznie tak jest, w co szczerze wątpię, oznaczałoby to potężne kłopoty dla KO i Donalda Tuska.
Nie milkną echa telewizyjnych wywiadów udzielonych przez parę prezydencką. Karol Nawrocki w Polsacie News potwierdził, że jest konkretnym graczem na polskiej scenie politycznej. Marta Nawrocka w TVN24 utwierdziła natomiast w przekonaniu, że pozostaje sobą – osobą skromną i bliską zwykłym ludziom.
Jesteśmy dziećmi nowożytnego antropocentryzmu. Martin Heidegger pisze: „Człowiek ustanawia sam siebie jako miarę wszystkich miar”. A Chantal Delsol dopowiada: „Nowoczesny podmiot uznał się za demiurga”. U źródeł tej postawy tkwi pycha.
Ustalmy najpierw fakty – gender pojawił się w Wojsku Polskim w tajemniczy sposób i zniknął, zanim zdążył zaistnieć. Skracając, w planach szkoleń żołnierzy znalazło się następujące zagadnienie: „Prawa człowieka i perspektywa gender w operacjach wojskowych”.
Ostatnio nasza noblistka przypomniała o sobie, dzieląc się mądrością, że dawno, dawno temu, w paleolicie, traktowaliśmy zwierzęta jak siostry, ale potem wszystko się zepsuło. Teza o tyle zabawna, że jedno z ostatnich największych wymierań – do których człowiek się walnie przyczynił, o ile sam go nie spowodował... – miało miejsce właśnie w paleolicie.
Milion – prawie tyle osób w Polsce, wedle najnowszych statystyk, ma status osoby bezrobotnej. A przecież nie każdy, kto stracił pracę, zarejestrował się w powiatowym urzędzie, więc skala bezrobocia na pewno jest jeszcze wyższa. Na przełomie roku doszło do likwidacji lub zmiany blisko 100 tys. etatów.