Rządzenie przez zastraszenie
Wątek mediów, z którymi podpisywał umowy szef Zondacrypto, jest szczególnie ciekawy. Nie dlatego, że kryje się w tym jakiś skandal – to normalne, że duża firma reklamuje się chętnie.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Wątek mediów, z którymi podpisywał umowy szef Zondacrypto, jest szczególnie ciekawy. Nie dlatego, że kryje się w tym jakiś skandal – to normalne, że duża firma reklamuje się chętnie.
Po informacji o tym, że „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska”, za który polscy podatnicy zapłacili 200 tys. zł, został wygenerowany niemal w całości przez AI, pozwoliłem sobie na żarcik: jak się nie ma własnej inteligencji, to się sięga po sztuczną. Ale sprawa jest dużo poważniejsza. Raport został zamówiony przez fundację Marka Polska Think Tank, tę samą, której szefuje Barbara Mróz-Gorgoń powołana przez Donalda Tuska 29 lipca na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. Mróz-Gorgoń już tą pełnomocniczką nie jest, bo złożyła w piątek dymisję. Opatrzyła ją zresztą kuriozalnym tłumaczeniem: „przy niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli”.
W przypadku jednej z najnowszych afer rządu Donalda Tuska słowo „wyciek” wprowadza w błąd. Wyciec może woda z uszkodzonej rury. Jest strata, ale nikt nie ma z tego korzyści.
„Wysoki sądzie, mój klient nie skrzywdziłby nawet muchy!”.
Czy podczas kampanii wyborczej próbowano otruć kandydata opozycji Karola Nawrockiego? To najbardziej niepokojący fragment książki „Skąd się wziął Karol Nawrocki? Andrzej Nowak rozmawia z prezydentem RP”.
Prawda o patologiach w Szpitalu Południowym wyszła na jaw w wyniku głupiego błędu Dawida Kacprzyka. Lekarz dojący placówkę na wielkie pieniądze postanowił zostać radnym. Musiał więc złożyć oświadczenie majątkowe. Sprawa się wydała.
Media, jak wiadomo, wiedzą lepiej. Więc trzytygodniowe uderzenie na Iran przedstawiają jako „wieczną wojnę”. Operację, która unicestwiła niemal całe lotnictwo, marynarkę i rakiety Iranu określają mianem „mało udanej”.
Farsa, farsa i po farsie. Co tu dalej począć z Polską 2050 Szymona Hołowni, która nie jest już w rękach byłego dziennikarza i showmana, lecz pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz? Cyrk z wyborem przewodniczącej dobiegł końca, pozostało pytanie, czy lepszy wróg stary i dobrze znany, czy nowy i zaskakujący.
Unia Europejska wreszcie znalazła sposób na zakończenie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Jaki? Prosty: w styczniu 2026 r. zwiększyła import gazu z Rosji o 10 proc.
Do rozważań nad Strategią Obrony Narodowej USA chciałbym dodać zestawienie dwóch wyjętych z niej stwierdzeń. Pierwsze: europejskie państwa należące do NATO „przyćmiewają Rosję pod względem gospodarczym, liczby ludności, a tym samym ukrytej siły militarnej”. To prawda.
Jak traktować ostatnie sondaże o tym, komu Polacy ufają po prawej stronie sceny politycznej i kogo widzieliby jako nowego premiera? Najlepiej nijak, a jeśli już, to z przymrużeniem oka lub dużym dystansem. Do tego, by widzieć, że dziś prezydent Karol Nawrocki jest liderem wielkiego obozu konserwatywnego, nie trzeba badań.
Otwarty bunt przeciw władzy ajatollahów w Iranie to najważniejsze wydarzenie w tym kraju od czasu rewolucji islamskiej w 1979 r.
„Droga do Jerozolimy prowadzi przez Bagdad” – mawiano w kręgach amerykańskich neokonserwatystów w czasach inwazji na Irak. Obalenie reżimu Saddama Hussajna postrzegano jako kluczowy element budowy nowego porządku na Bliskim Wschodzie oraz rozwiązania kryzysu palestyńsko-izraelskiego.
W negocjacjach na temat powojennego ładu na Ukrainie powraca temat „europejskiej misji wojskowej”.
Donald Tusk okazuje się politykiem formatu europejskiego. Jest to smutna wiadomość, gdyż aktualnie format europejski jest wyjątkowo malutki. Jego list w sprawie wsparcia Ukrainy, antyrosyjskie filipiki, wizyty zagraniczne – wszystko to z prawdziwą polityką nie ma nic wspólnego, chodzi tylko o zrobienie dobrego wrażenia.
Podczas gdy cały świat zastanawia się, czy rozmaite plany pokojowe i negocjacje w różnych konfiguracjach zakończą wojnę Rosji z Ukrainą, w Polsce powraca jeszcze jedno pytanie: dlaczego nie ma nas przy stole negocjacji lub przynajmniej konsultacji?
Każdego dnia kryzys wywołany przez wroga: gazeta po gazecie, jeden dziennik telewizyjny po drugim. Cały aparat państwa skierowany był przeciw tzw. ekstremie z Solidarności. Pamiętam tamte dni doskonale, bo gdy jest się nastolatkiem, wszystko zapamiętuje się lepiej i głębiej. Ponad cztery dekady później odkrywam, że żyję w tym samym świecie. I, co ciekawe, dużo lepiej pamiętam propagandę z okresu tzw. karnawału Solidarności niż z czasów stanu wojennego.
Wybór na marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego otwiera nowe możliwości reformy III RP.
Oto czas, gdy świat chrześcijański wraca myślami do tych jedynych, wyjątkowych w dziejach narodzin w Betlejem. Oto dobra pora, by zastanowić się nad tym, jaką rzadkością stają się narodziny codzienne: narodziny nowych Polaków. Katastrofa demograficzna nie nadchodzi – ona już tu jest. Jedni wskażą jako przyczynę politykę nowego rządu, inni wrócą do kwestii wielkiego strachu wywołanego pandemią, do lęków, jakie niesie życie w cieniu wojny tuż za naszą granicą. Jeszcze inni przypominać będą o przemianach społecznych, które dotknęły najpierw najbogatsze państwa Zachodu, a potem również Polskę. Wszyscy będą mieli rację, bo mamy do czynienia ze splotem wielu czynników. Ale czy da się odwrócić ten proces?