Wyniki rankingu zaufania mają niewielkie znaczenie: pamiętam czasy, gdy wygrywał w nich Jacek Kuroń, na którego jednak nikt nie chciał za bardzo głosować. Sondaże typu „kogo widzicie na jakim stanowisku” nie są żadnymi sondażami preferencji wyborców, tylko odzwierciedleniem innego wskaźnika: rozpoznawalności. Morawiecki jest bardziej rozpoznawalny niż Czarnek, Czarnek niż Jaki. Jedyny praktyczny efekt takich zabaw to budowanie przez sondażownie wrażenia, że prawica (zwłaszcza PiS) pogrążona jest w sporach personalnych i kryzysie przywództwa. Nie taki on jednak głęboki, skoro wspólne wyniki sondażowe PiS, Konfederacji i Korony to ok. 50 proc. deklarowanych w wyborach głosów. Tego sondażownie jednak jakoś nie podkreślają.
W szklance wody
Jak traktować ostatnie sondaże o tym, komu Polacy ufają po prawej stronie sceny politycznej i kogo widzieliby jako nowego premiera? Najlepiej nijak, a jeśli już, to z przymrużeniem oka lub dużym dystansem. Do tego, by widzieć, że dziś prezydent Karol Nawrocki jest liderem wielkiego obozu konserwatywnego, nie trzeba badań.