Biedni, pokrzywdzeni manipulatorzy
Najpierw obrażanie i prowokacje, potem lamenty i pozowanie na ofiary to strategia tych, którzy deklarują tolerancję, wszędzie dookoła widzą homofobię, a nie mają za grosz szacunku dla osób o odmiennych poglądach.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Najpierw obrażanie i prowokacje, potem lamenty i pozowanie na ofiary to strategia tych, którzy deklarują tolerancję, wszędzie dookoła widzą homofobię, a nie mają za grosz szacunku dla osób o odmiennych poglądach.
Po ostatniej konferencji ministra Dariusza Piontkowskiego wiemy, że do końca roku szkolnego większość uczniów nie wróci do szkoły. Będą zajęcia opiekuńcze dla najmłodszych, konsultacje dla klas ósmych i maturzystów oraz innych chętnych, ale nie będzie powrotu do tradycyjnej edukacji.
Najmłodsze dzieci dostały możliwość powrotu do szkoły. Za chwilę rząd uwolni nas od kolejnych ograniczeń, tymczasem wciąż nie ma jasności, jak będą wyglądały zorganizowane formy wypoczynku dla najmłodszych. Tegoroczne wakacje będą zupełnie inne niż dotychczas, a przecież zamknięte w czterech ścianach dzieci jak nigdy potrzebują wakacyjnego odpoczynku.
Po ponaddwumiesięcznej przerwie część uczniów z najmłodszych klas wróciła do szkoły na zajęcia o charakterze opiekuńczym ze szczyptą dydaktyki. Ósmoklasiści u progu egzaminu dostali możliwość konsultacji bezpośrednich, choć zajęcia online są w obecnej sytuacji optymalne. Dydaktyka, też w nauczaniu zintegrowanym, wciąż jest prowadzona na odległość.
Film Sylwestra Latkowskiego to kolejny, po filmach Sekielskich, mocny głos w dyskusji na temat pedofilii. Tym razem autor prześwietlił środowisko celebrytów. Po reakcjach części z nich doskonale widać, że bardziej troszczą się o swój wizerunek niż pokrzywdzone dzieci.
W biegach długodystansowych mówi się o „przedłużonym finiszu”, co nawiązuje do obecnej sytuacji, gdy do wyborów pozostało kilka tygodni. A jeszcze niedawno byliśmy tuż przed metą wyborczej rywalizacji, sondaże dawały wtedy urzędującemu prezydentowi zwycięstwo w pierwszej turze, część komentatorów jego elekcję traktowała niczym pewnik.
W ślad za takimi dziełami, jak film „Polityka” Patryka Vegi czy wiersz Mateusza Damięckiego, podążył Kazik Staszewski, który nie po raz pierwszy zaangażował się politycznie. Tym razem popłynął drogą poprawności politycznej i swoim nowym singlem „wbił szpilę w Jarosława Kaczyńskiego”.
Debata wszystkich kandydatów, w tym tak egzotycznych jak Stanisław Żółtek czy Paweł Tanajno, kontra idea spotkania najbardziej liczących się kandydatów w wyścigu wyborczym – TVP wybrała wariant pierwszy. Niestety pomysł nie do końca się sprawdził.
Trudno odmawiać komukolwiek prawa do wyrażania emocji na swój sposób, ale gdy czyni to publicznie kandydat na prezydenta w spocie wyborczym, do tego popłakuje nad konstytucją, należy zapytać o sens sceny niczym z taniego melodramatu. Niektórzy mówią o chęci zwrócenia na siebie uwagi, inni podkreślają niestabilność emocjonalną kandydata, jeszcze inni wzruszają się jego wzruszeniem.
Im dłużej trwa pandemia, tym więcej teorii spiskowych z nią związanych, prób manipulowania danymi i bagatelizowania zagrożenia. Wspólnym mianownikiem są tu rewelacje, jakoby media bez powodu straszyły ludzi, a rządom było na rękę ograniczanie wolności obywateli. Często filmy są okraszane wypowiedziami medyków, którzy swym autorytetem mają je uwiarygodnić.
Muzyka pełna grozy, pacjenci wywożeni na noszach, opodal siedziby PiS przerażona rodzina z dziećmi, której pasażer przejeżdżającej limuzyny pokazuje środkowy palec, bo „sorry :), dla mnie wybory są ważniejsze”. Widzimy też skrzynki pocztowe i informację: „10 maja te skrzynki mają być urnami dla 30 milionów Polaków. (…) Niestety mogą to być nie tylko urny wyborcze”.
„No nic, pandemia to pandemia. Zdrowie i życie ważniejsze niż jakieś tam teatrzyki i jacyś artyści” – Krystyna Janda skomentowała z sarkazmem fakt, że teatry mają zostać otwarte dopiero w czwartym etapie łagodzenia ograniczeń.
Dramatyczne doniesienia płynęły w ostatnich dniach z DPS-ów z różnych zakątków naszego kraju. Ekstremalnie trudna sytuacja dotknęła ośrodek w Bochni, w którym zarażeni byli pensjonariusze przewlekle chorzy psychicznie, ale też osoby z personelu.
Zanim w mediach przebiła się treść obywatelskiego projektu „Zatrzymaj aborcję”, w sieci zahuczało od oburzenia celebrytek moralizatorek i feministek. Już samo jego przedłożenie pod obrady Sejmu wywołało ich wściekłość, bo to atak na kobiety.
„Idziemy pobiegać do lasu, a wy nas łapcie, matoły” – napisał na Twitterze dziennikarz Kamil Durczok, co w obliczu obowiązującego zakazu wejścia na teren lasów, parków, bulwarów itp. jest jawnym nawoływaniem do łamania prawa.
Niemądre byłoby mówienie o dobrodziejstwie choroby, która w najlepszym wypadku wywróciła do góry nogami codzienne funkcjonowanie większości osób, w skrajnym zaś spowodowała śmierć tysięcy ludzi na świecie. Niemniej pojawienie się COVID-19 spowodowało przebicie się do przestrzeni publicznej wygodnych społeczeństw Europy Zachodniej problemów zepchniętych na margines zbiorowej świadomości.
Opozycja gra terminem wyborów, w dodatku na z gruntu fałszywą nutę. Dla części jej polityków rzeczywistość zdaje się mieć wtórne znaczenie. Ale też nie o fakty im chodzi, a o, nie po raz pierwszy, rozhuśtanie złych emocji Polaków. Decyzja o wyborach jak dotąd oficjalnie nie zapadła, choć coraz więcej przesłanek przemawia za ich pozostawieniem w pierwotnym terminie.
Nie po raz pierwszy wolność jako wartość jest współcześnie absolutyzowana. W myśl liberalnej wizji rzeczywistości stawia się ją na szczycie hierarchii wartości i podporządkowuje inne, jak ludzkie życie, miłość, godność człowieka.
Anna i Robert Lewandowscy przekazali milion euro na walkę z koronawirusem. W tej trudnej sytuacji promują też akcję pozostawania w domu, zaapelowali o odpowiedzialność, stosowanie się do zaleceń służb i solidarność. Za swój szlachetny gest, oprócz pochwał z całego świata, spotkało ich też niemało krytyki i niewybrednych komentarzy. A to, że przekazali za mało, że pieniądze nie trafią do Polski, że to nie filantropia, ale biznes.
Minął tydzień, odkąd uczniowie zostali zesłani na „przymusowe wakacje”. Większość rodziców przyjęła ze zrozumieniem i poczuciem odpowiedzialności decyzję, która wywróciła im życie do góry nogami. Trzeba było nie tylko przeorganizować życie codzienne, zapewnić pociechom opiekę, zorganizować im czas, lecz także pomagać w nauce, przyswajać nowe technologie, odbierać materiały.