Oby był lepszy
Koniec roku to czas podsumowań.
Koniec roku to czas podsumowań.
„Dla kogoś, kto zarabia dużo, to nie będą drogie święta, a dla kogoś, kto zarabia mało, to będą drogie święta, tak po prostu jest” – rzucił tuż przed świętami Bożego Narodzenia minister Tomasz Siemoniak. Minęła dekada, a ludzie Koalicji Obywatelskiej wciąż raczą społeczeństwo aroganckimi tekstami w stylu „Sorry, taki mamy klimat”. Gdy rządzą lumpenliberałowie, skutek jest zawsze on taki sam: drogie święta, kryzys gospodarczy, marniejsze zarobki, zwijanie państwa, rosnące bezrobocie. Smutna to refleksja na nowy rok. Niestety dopóki środowiska elitopodobne w III RP są w stanie sięgnąć po władzę, podobny schemat będzie się powtarzał.
„Wall Street Journal” przekazał: „Kwitnący miniprzemysł amerykańskich agencji surogacji, kancelarii prawnych, klinik, agencji porodowych i usług niań – nawet odbierających noworodki ze szpitali – powstał, aby sprostać zapotrzebowaniu, umożliwiając rodzicom wysyłkę materiału genetycznego za granicę i sprowadzenie dziecka z powrotem, w cenie do 200 tys. dolarów za dziecko”.
Donald Tusk traci instynkt samozachowawczy. Nie chodzi tylko o dziwaczne filmiki premiera, na których zajada się żurkiem albo gra na keyboardzie. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wrzucił zdjęcie z hejterskiego profilu Sok z Buraka, na którym widać cenę za benzynę po 5,18 zł.
Prezydent Karol Nawrocki przed pomnikiem 15 Pułku Ułanów Poznańskich, w którym służył mój pradziadek, wygłosił w rocznicę powstania wielkopolskiego najlepsze dotychczas prezydenckie przemówienie. Aż nie chcę myśleć, co by było, gdyby na jego miejscu był Rafał Trzaskowski mylący powstanie z roku 1918 z Czerwcem ‘56.
W czasach najtrudniejszych dla Polski, gdy wyczerpani wojną i okupacją niemiecką musieliśmy stawić czoła drugiemu z totalitarnych potworów, kard. August Hlond, prymas Polski – ten, którego nagłą śmierć w 1948 r. wciąż spowija mrok tajemnicy – wygłosił zagadkowe słowa: „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję”.
Czy my, Polacy, dzieląc się opłatkiem, potrafimy usłyszeć to, co jest prawdziwą treścią przesłania płynącego do nas wraz ze światłem betlejemskiej stajenki?
Mamy imponującą wręcz umiejętność zajmowania się sprawami nieistotnymi. Prezydent Polski w końcu spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. To bardzo dobra wiadomość.
Platońska przypowieść o jaskini wskazuje dwie sytuacje, w jakich mogą żyć człowiek i ludzkość: jaskinię i istnienie po wyjściu z niej. Gdzie znajdują się obecnie mieszkańcy zachodniej cywilizacji? Niestety, w jaskini.
Co do naszej demografii, skoro nie pomogły zachęty finansowe w rodzaju 500 plus, trzeba odwołać się do narodowej ofiarności.
Przed nami wyjątkowy czas świąt Bożego Narodzenia. Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, przełamanie się opłatkiem, co zawsze jest podniosłym momentem, bo można najbliższym przy składaniu życzeń powiedzieć coś, o czym zapominamy przez cały rok.
Gdy słuchałem, jak sędzia Dariusz Łubowski odmawiał wydania Niemcom Wołodymyra Żurawlowa, którego chcą oni ścigać za wysadzenie Nord streamów, miałem to samo wrażenie, co wielu z Państwa. Oto polski sędzia przemawiał jako przedstawiciel narodu kochającego wolność, swobodnie poruszając się w dziedzinie prawa międzynarodowego i bez ogródek mówiąc o rosyjskiej agresji i niemieckiej polityce.
Waldemar Żurek niedawno odgrażał się półżartem, że stanąłby do walki na ringu z Karolem Nawrockim, a zwycięzca pojedynku modelowałby wymiar sprawiedliwości po swojemu. Minęło kilka tygodni od tych buńczucznych deklaracji, a światło ministrowi sprawiedliwości zgasił nie prezydent, lecz Sąd Okręgowy w Warszawie.
Były prezydent Joe Biden rzadko występuje publicznie – może dlatego, że jest leczony z powodu raka prostaty. Podczas spotkania w sprawie budowy jego biblioteki był łaskawy podzielić się wezwaniem, żeby USA pozostały światowym liderem.
Przedwojenna Polska degenerowała się i „takie obozy jak w Brześciu czy potem w Berezie Kartuskiej” mogły stać się „pewną normą”, „masowym zjawiskiem” – twierdził psycholog społeczny dr Michał Bilewicz w TVP w likwidacji. Prowadząca, Dorota Wysocka-Schnepf, podgrzewała emocje: „Przemoc przyszła z zewnątrz i nie chcę powiedzieć, że uratowała nas przed nami samymi, bo byłoby to bardzo obrazoburcze, ale może uniknęliśmy tych pokus”.
Wielkimi krokami zbliża się czas świąt Bożego Narodzenia. To coroczna szansa, aby uporządkować ważne dla nas sprawy. Przyzwyczajeni jesteśmy w tych dniach do generalnych porządków w naszych domach i miejscach pracy. Zajmują nam sporo czasu i energii, ale są ważne, bo po uporządkowaniu bałaganu z nową energią i świeżością możemy wkroczyć w nowy rok.
Dla Maryi, Józefa i Dzieciątka nie było miejsca w gospodzie, a, jak wiemy, nie przeszkodziło im to wcale w dokonaniu największych rzeczy.
W słynnym filmie „Dzień świstaka” główny bohater codziennie budzi się tego samego poranka i jest zmuszony do przeżywania stale tych samych zdarzeń. Podobnie mogą się czuć Polacy, którym od lat, a wręcz dekad, fundowany jest sondażowy „Dzień świstaka”.