Każdy urodzony w USA staje się obywatelem – jeszcze, bo Donald Trump chce to zmienić. Z tego prawa korzystają zamożni Chińczycy, „zamawiając” dzieci u surogatek. Płaci się zazwyczaj 5–10 tys. dol. Pewien biznesmen ma sto tak urodzonych dzieci, nie postawiwszy nogi w USA. Kiedy inny krezus „zamówił” aż 200 dzieci, odmówiono mu. Chińskie prawo zabrania korzystania z surogatek w kraju, ale zezwala za granicą. Mamy problem etyczny i nadużywanie prawa do obywatelstwa, ale bogaci mogą wszystko.
Surogatki w cenie
„Wall Street Journal” przekazał: „Kwitnący miniprzemysł amerykańskich agencji surogacji, kancelarii prawnych, klinik, agencji porodowych i usług niań – nawet odbierających noworodki ze szpitali – powstał, aby sprostać zapotrzebowaniu, umożliwiając rodzicom wysyłkę materiału genetycznego za granicę i sprowadzenie dziecka z powrotem, w cenie do 200 tys. dolarów za dziecko”.