Ryszard Petru
Petru wkurzył się na Nowoczesną. Zaskakujące słowa byłego lidera o długach partii
Ryszard Petru, założyciel Nowoczesnej, który w ubiegłym tygodniu zdecydował się na opuszczenie tej partii, zdradził polityczne plany na najbliższy czas. – Będę przygotowywał partię, którą chciałbym – nie tylko ja sam, ale w większym gronie – utworzyć tuż po wyborach samorządowych. Nazwałem to społeczno-liberalną. Oznacza to takie ugrupowanie, które z jednej strony promuje przedsiębiorczość, niskie podatki – mówił. Dopytywany o długi Nowoczesnej stwierdził zaskakująco: \"Jak chcą, to niech spłacają\".
A miał być premierem, liderem opozycji... Poseł Nowoczesnej dosadnym słowem określił Ryszarda Petru
Tuż po wyborach parlamentarnych media sprzyjające opozycji prześcigały się w rysowaniu świetlanej przyszłości Ryszardowi Petru. Czas i wpadki jednak zrobiły swoje i Petru nie dosyć, że nie został ani premierem, ani liderem "totalnych", to jeszcze stracił szefostwo w swojej partii. Teraz Witold Zembaczyński, poseł Nowoczesnej w dość dosadny sposób na radiowej antenie określił byłego przewodniczącego ugrupowania.
Schetyna „błysnął” pomysłem. Koledzy z PO i „totalnej koalicji” szybko ściągnęli go na ziemię
"Wrocław potrzebuje prezydenta przedsiębiorczego, nowoczesnego, tolerancyjnego. Z wizją. Kandydatura M.K. Ujazdowskiego nie spełnia żadnego z tych kryteriów" – napisał na Twitterze były lider Nowoczesnej, Ryszard Petru. Były szef Nowoczesnej sprawę najwyraźniej traktuje niezwykle osobiście. Nic w tym dziwnego, media wielokrotnie spekulowały, że to właśnie Petru miałby kandydować na prezydenta tego miasta. Pomysł Schetyny i wysunięcie kandydatury Ujazdowskiego skrytykował też poseł PO, Tomasz Cimoszewicz.