Premier Donald Tusk nie miałby żadnego powodu funkcjonować w polityce, gdyby nie istniał PiS. Po prostu byłby doświadczonym w tej grze emerytem, czytającym bajki swoim wnukom i grającym w karty. I byłby z tego większy pożytek, niż dziś. Premier 38-milionowego kraju w mediach społecznościowych albo robi za antypisowskiego trolla albo pokazuje Dzień Dziecka przed KPRM. O najważniejszych sprawach za to standardowo milczy.
"Absolutnie trzeba zrobić wszystko, aby nie było to jakąkolwiek formą debaty dwóch dużych zwalczających się plemion politycznych w Polsce" - mówił senator Lewicy Piotr Woźniak w Telewizji Republika o kwestii bezpieczeństwa na granicy. "Oprócz apeli, że to polska racja stanu, oczekiwałbym od was, że weźmiecie się do roboty" - ripostował Jan Kanthak (Suwerenna Polska), który w programie Katarzyny Gójskiej zwrócił uwagę, że w środę miała powstać zapowiadana przez Donalda Tuska strefa buforowa na granicy. Tymczasem jest wtorek, a nie ma nawet projektu rozporządzenia w tej sprawie.
Za nami era budowania dróg i autostrad, ale przed nami bardzo ważna decyzja o tym, czym chcielibyśmy żeby Unia Europejska zajmowała się w przyszłości – mówiła w Poznaniu minister ds. równości Katarzyna Kotula. Problem jednak w tym, że nie za bardzo wiadomo, jaki pomysł ma na to Lewica.