Dywersanci, którzy dokonali sabotażu na kolei w Polsce, dostali się do naszego kraju z terenu Białorusi przez przejście, które obecne władze zamknęły po ataku dronów, a później - mimo ostrzeżeń - ponownie otworzyły. Ale to nie koniec - jeden ze sprawców był karany za prorosyjską dywersję, a i tak bez problemu dostał się do Polski z kraju współpracującego z reżimem Putina.
"Przewiduję dwa wyniki: albo że zostanę powołany na marszałka, albo że nie zostanę powołany na marszałka. To mi daje spokój i taką pewność" - mówił roześmiany Włodzimierz Czarzasny (Nowa Lewica), wchodząc dziś do Sejmu. Na trudniejsze pytania, od Telewizji Republika, kandydat na marszałka nie chciał odpowiadać.