Zasłyszane na plaży
Drożyzna i bezpieczeństwo – to dwa tematy, które często przewijały się wśród rozmów urlopowiczów na jednej z nadmorskich plaż, które odwiedziłem w ostatnich dniach.
Drożyzna i bezpieczeństwo – to dwa tematy, które często przewijały się wśród rozmów urlopowiczów na jednej z nadmorskich plaż, które odwiedziłem w ostatnich dniach.
Większość sondaży i wskaźników pokazuje, że rząd zwyczajnie nie radzi sobie z realizacją obietnic, a Polacy zapytani: „Który rząd w większym stopniu zmienił twoje życie na lepsze poprzez konkretne decyzje i działania?” częściej (ponad 35 proc.) wskazują na ośmioletnie rządy Zjednoczonej Prawicy niż na rząd Tuska (31,3 proc.). Co trzeci Polak nie ma zdania.
Według krążących wśród dziennikarzy pogłosek Donald Tusk ma być wściekły na Szymona Hołownię, ponieważ marszałek Sejmu zdecydował się na zwołanie Zgromadzenia Narodowego w celu zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Jeśli Tusk faktycznie liczył na to, że Hołownia zrealizuje jakieś chore scenariusze, zakładające blokadę zaprzysiężenia nowego prezydenta, to pojawia się pytanie: jaki jest cel premiera?
Aż po 12 dniach zwłoki w Dzienniku Ustaw ukazało się postanowienie marszałka Sejmu Szymona Hołowni ws. zwołania Zgromadzenia Narodowego na 6 sierpnia. Już samo to, że trwało to tak długo, wiele mówi o kondycji i morale obozu władzy po przegranych wyborach prezydenckich.
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych pod koniec lipca zapowiada protesty w całej Polsce. Rozwścieczeni sytuacją na kolei związkowcy piszą: „Apelujemy do wszystkich, którym leży na sercu walka o interesy pracownicze, o wspólne działanie w obronie miejsc pracy oraz przyszłości kolejowych przewozów towarowych w naszym kraju”.
W miniony weekend przez miasta całej Polski przeszły demonstracje przeciwko masowej imigracji. Ich frekwencyjny sukces i ogromna skala pokazują, że Polacy nie uwierzyli w głoszoną zmianę polityki, przywrócone kontrole graniczne i rządowe zapewnienia o bezpieczeństwie.
„Mam wielu przyjaciół demokratów i to idioci. Zawsze powtarzam, że mają wielkie serca i małe mózgi. Nie rozumieją, jak działa prawdziwy świat. Prawie każda wdrożona przez nich polityka okazała się porażką” – tak uważa nie byle kto, bo Jamie Dimon, dyrektor generalny JPMorgan Chase.
„Powiedziałem mu, żeby nie wierzył, że go nienawidzę, powiedziałem, że życzę mu powodzenia” – trudno w to dziś uwierzyć, ale tak Jarosław Kaczyński w 2014 r. żegnał odjeżdżającego do Brukseli Donalda Tuska. Wydaje się, że obaj wtedy zakładali, że w demokratycznej grze raz się wygrywa, raz przegrywa. Z Brukseli wrócił jednak już inny Tusk.
Ostatnie dni przyniosły kolejną odsłonę zamachu na polskość. Instytut Pileckiego, kierowany przez nominata rządu Donalda Tuska, postanowił stanąć w obronie Maksymiliana Schnepfa, współodpowiedzialnego za komunistyczne zbrodnie, ojca niedoszłego ambasadora RP we Włoszech.
Kuluary aż huczą o staraniach ekipy komendanta głównego policji nadinspektora Marka Boronia, aby 24 lipca (w Święto Policji) otrzymał on drugą gwiazdkę generalską, czyli stopień generalnego inspektora. Problem w tym, że obecny policjant numer 1 w Polsce „zasłużył się” upolitycznieniem tej największej służby mundurowej.
Nie chodzi o jakąś ksenofobię i zakaz przybywania migrantów w ogóle, lecz o ukrócenie i zamknięcie procederu łamiącej prawo migracji.
Byłem pierwszym polskim dziennikarzem, który opublikował niegdyś dziesiątki artykułów na temat kibiców piłkarskich, a później także ich wojny z rządem Donalda Tuska sprzed 14 lat. Później miałem okazję gościć największe legendy tego świata w moim programie „Wywiad z chuliganem” w Telewizji Republika.
Do kogo by się tu jeszcze odwołać, gdy brak poparcia w kraju, a i zagranica jakaś nadąsana? Kogo złapać za łokieć, komu się poskarżyć? Wybór pada na głowę Kościoła. I to w imię państwa neutralnego światopoglądowo, w imię czystości doktryny głoszącej, że państwo i Kościół są autonomiczne. To dopiero heca!
Po lewicowo-liberalnej stronie barykady trwa powszechna żałoba. Nawet okładki establishmentowych tygodników przedstawiają Donalda Tuska jako zagubionego polityka, a mainstreamowe dziennikarki śmieją się, komentując rekonstrukcję rządu. Premier ma fatalny PR, ale już nawet jego najwierniejsi pretorianie nie wierzą w jakikolwiek plan na rządzenie Polską, a strach przed PiS wypełnia gabinety rządowych resortów.
Nie wybrzmiało jeszcze oburzenie w sprawie wystawy „Nasi chłopcy” relatywizującej II wojnę światową, a rzecznik Instytutu Pileckiego tłumaczył Maksymiliana Schnepfa, teścia naczelnej propagandystki TVP, zaangażowanego w obławę augustowską po stronie LWP. Zmiana polityki historycznej stała się faktem.
Braun nie jest jedynym kłamcą oświęcimskim. Takimi samymi kłamcami są wszyscy ci, którzy, w imię swoich politycznych gierek, na użytek najbardziej hejterskiej i durnej propagandy, opowiadają brednie o faszyzmie i nazizmie szerzącym się w Polsce.
Warto pilnować, by w Prawie i Sprawiedliwości nie zanikł nurt wrażliwości społecznej z lat 2015–2023.
PO i PiS – mimo widzialnych gołym okiem wad – wciąż trwają. I mielą teraz kolejny projekt pod nazwą Polska 2050.