Większości społeczeństwa w naszym kraju ma bardzo krytyczne spojrzenie na politykę. Mam wrażenie, że dominuje przeświadczenie o jakiejś ułomności polskiej klasy politycznej, która w żaden sposób nie zasługuje na swoje miejsce. Gdy słyszę taki głos w dyskusji, zawsze odpowiadam, że politycy są tacy jak społeczeństwo i przecież można próbować stworzyć własny byt polityczny. Jak pokazuje historia ostatnich dwóch dekad, nowe partie mają ekstremalnie trudne warunki do stworzenia stałych struktur. Wielu próbowało. Janusz Palikot, Robert Biedroń, Paweł Kukiz, Ryszard Petru… Wszystko kończyło jako sezonowy twór. A PO i PiS – mimo swoich widzialnych gołym okiem wad – jednak trwają. I mielą teraz kolejny projekt pod nazwą Polska 2050. Dlaczego tak się dzieje? Kluczowym słowem jest w tym momencie struktura. Obie największe partie, plus dochodząca do nich Konfederacja i mający długą tradycję PSL, po prostu wchłonęły już co ważniejsze osoby zainteresowane partycypacją w polityce. Nie ma więc potencjalnie na czym budować. Statystyczny Polak może i się interesuje polityką, ale nie na tyle, by się w nią mieszać. Tutaj raczej od zawsze działa system zniechęcania.
Żebyście mnie jednak Państwo dobrze zrozumieli – to, że wszystkie formacje były sezonowe, wcale nie oznacza, że się do niczego nie przydały. Wręcz przeciwnie. Twory kreowane PR-owo i ad hoc pozwalały kombinować oraz zdobywać władzę. Sprawdziły się doskonale. I jedno jest pewne: znów polska polityka potrzebuje nowej partii, która kolejny raz rzuciłaby wyzwanie wszystkim innym. Ma to być następna szalupa dla odwiecznych posłów. Znając życie w czasie, gdy słabnie Polska 2050, już trwa casting na lidera nowej formacji. Zostało niewiele czasu. Wkrótce poznamy tego, który rzuci wyzwanie politycznej bandzie.
Już jest! Nowy numer tygodnika #GazetaPolska!
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) July 16, 2025
Temat numeru: JAK PREZYDENT ZMIENI POLSKĘ
Zobacz co jeszcze przygotowaliśmy.
Więcej na https://t.co/ZvUGL4Jq7k pic.twitter.com/MQuvzDRDrh