Eljot
To jest jeden z felietonów, którego nigdy nie chciałbym pisać. Niestety w ostatnich latach pisałem takich wiele. Pan Bóg zechciał powołać do siebie już kilku moich przyjaciół z kręgów środowiska kibicowskiego i byłych członków Federacji Młodzieży Walczącej. Tym razem odszedł jeden z moich najlepszych i wiernych przyjaciół – Tomek „Eljot” Stoppa. Zwłaszcza w ostatnich latach bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Uwielbiałem prowadzić z nim dyskusje, nieraz wielogodzinne, o literaturze, historii, Lechii czy też bieżących sprawach, które potrafił niezwykle celnie diagnozować. Swoimi wywodami umilał mi czas podczas przydługich tras, które musiałem pokonywać samochodem. Opatrzność Boża sprawiła, że wraz z Magdą – żoną Tomka – mogłem towarzyszyć mu w ostatnich chwilach życia i służyć swoim kapłaństwem.