Można by spuentować te wszystkie wątki jednym zdaniem, że Katar okazał się jedną wielką porażką. Dla nas także sportową, bo cokolwiek by mówić, wypadliśmy na tych mistrzostwach słabo. Rodzima piłkarska centrala odtrąbiła sukces, bo nasza reprezentacja wyszła z grupy po raz pierwszy od mistrzostw w Meksyku w 1986 r. Memy, które pojawiły się w mediach społecznościowych po półfinałach, podpowiadają też, że w Katarze przegraliśmy tylko z mistrzami i wicemistrzami świata. Jednak wszyscy widzieliśmy, jak grali polscy piłkarze, może z wyjątkiem meczu pożegnalnego z Francją, w którym coś zaiskrzyło.
Ale zostawmy już ten mundial. W tych przedświątecznych dniach kibicowskie środowisko uaktywniło się w organizacji wsparcia dla domów dziecka, kombatantów i naszych rodaków na dawnych Kresach. W Poznaniu i Gdańsku kibice włączyli się także w uroczystości upamiętniające ofiary stanu wojennego. W kościele św. Brygidy w Gdańsku, który po 13 grudnia stał się jednym z bastionów podziemnej Solidarności, odprawiona została z tej okazji msza św., na której abp Tadeusz Wojda poświęcił replikę Krzyża Wolności i Solidarności w bursztynowym Ołtarzu Ojczyzny. Kawalerami tego odznaczenia są m.in. kibice Lechii, którzy w latach 80. ubiegłego wieku zaangażowani byli głównie w działalność Federacji Młodzieży Walczącej, ale także podziemnych struktur związkowych czy NZS.
Chciałem w tym miejscu także podziękować różnym środowiskom patriotycznym, które w przedświątecznych dniach przygotowywały paczki dla naszych kombatantów i dzieci na Wileńszczyźnie. Rodacy żyjący poza granicami ojczyzny mogą doświadczyć w ten sposób nie tylko duchowej łączności z nami, ale także bardzo wymiernej pomocy. Jest ona dla nich bardzo ważna. Wiem z różnych relacji, że pomimo trwającej wciąż wojny na Ukrainie w tym roku akcja świąteczna okazała się wyjątkowo udana i dary są liczone w tonach. „Jeden naród ponad granicami” – to hasło przyświeca naszej działalności od lat i przynosi wiele dobra.