Beatyfikacja rodziny Ulmów jest wydarzeniem bez precedensu w XXI wieku. Z jednej strony ma ona wymiar głęboko religijny, duchowy, ale z drugiej strony niesie ze sobą ogromny ładunek informacyjny, bo przy okazji beatyfikacji mówimy o tym, kto był ofiarą, a kto katem - podkreślił w rozmowie z Niezalezna.pl historyk oraz rzecznik IPN dr Rafał Leśkiewicz.
Kiedy w latach 30. XX wieku nastąpiło ,,czasowe” otwarcie Związku Sowieckiego na świat kapitalistyczny, spowodowane potrzebą zabiegania o poparcie ekonomiczne po nieudanych reformach gospodarczych, zaczęto zapraszać zagranicznych artystów i przedsiębiorców, celem uczynienia z nich piewców komunizmu. Organizowano im wyreżyserowane, podobnie jak w dzisiejszej Korei Płn., grupowe wycieczki, mające zapewnić ich, a przez to i świat, o wspaniałości utopijnego państwa proletariackiego. Z tego otwarcia skorzystał również w 1932 roku Antoni Słomiński – popularny polski poeta, felietonista, dramatopisarz, satyryk, który przeciwstawiając się utartej przez partyjne organy propagandowe trasie, postanowił zwiedzić ZSRS jako niezależny turysta, na tyle, na ile to było wówczas możliwe.
23 sierpnia jak co roku przypada Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu (ustanowiony przez Parlament Europejski w dniu podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow). Totalitaryzm niesie ze sobą wszystko to, czego boimy się i nie chcemy najbardziej na świecie. Przemoc, bestialstwo, łamanie wszystkich praw człowieka. Totalitaryzm odbiera człowiekowi i narodowi jego dorobek, jego bliskich, jego godność, jego prawo do istnienia. Kiedy łączą się dwa totalitaryzmy, cały świat przestaje być bezpieczny. A jednak świat zapomina. I przez to pozwala kolejnym totalitaryzmom rosnąć, często karmiąc je nawet nieświadomie. Albo świadomie.