
Wreszcie jest „Zgoda”
Jedną z pierwszych decyzji po nielegalnym przejęciu TVP było usunięcie z serwerów serialu „Reset” autorstwa Michała Rachonia i prof. Sławomira Cenckiewicza. Szczęśliwie system medialny nie jest już tak szczelnie domknięty.
Jedną z pierwszych decyzji po nielegalnym przejęciu TVP było usunięcie z serwerów serialu „Reset” autorstwa Michała Rachonia i prof. Sławomira Cenckiewicza. Szczęśliwie system medialny nie jest już tak szczelnie domknięty.
Gdyby wiedzę na temat trwających protestów i zamieszek w Wielkiej Brytanii czerpać jedynie z tamtejszych mainstreamowych mediów, można by dojść do wniosku, że za wszystko odpowiedzialna jest „skrajna prawica”. Dowiedzielibyśmy się m.in., że za pomocą dezinformacji i dzięki szerzeniu nienawiści w mediach społecznościowych podburzono antyimigranckie bojówki oraz zwykły motłoch do eksplozji agresji w stronę migrantów i pomagających im w asymilacji społeczników.
Nieznośna przedwyborcza propaganda płynąca ze strony koalicji 13 grudnia ma wiele odcieni, ale jeden kluczowy cel. Donald Tusk, nie bawiąc się w półśrodki, usiłuje trwale osłabić „obóz niepodległościowy”, a Polskę sprowadzić do roli „obszaru zamieszkiwania Polaków”, bo takie będzie jej miejsce w sfederalizowanej Europie.
Radosław Sikorski od czasu objęcia stanowiska szefa MSZ usiłuje pozycjonować się jako „jastrząb”.
Facet musi być twardy, nie jak baba jakaś albo, wiecie Państwo – miękiszon. Czy inny płaczek albo beksa. Musi być jak Chuck Norris – nie je miodu, tylko żuje pszczoły. Problemy padają przed nim, nim je napotka. W ogóle to nie ma żadnych problemów, tylko wyzwania (tak uczą w korporacjach). A wyzwania – cyk – na klatę. Tyle tylko, że to wcale nie jest prawda, a na pewno nie cała. Bo mężczyźni we wszystkich statystykach dotyczących zdrowia psychicznego wypadają blado.
Nie ma chyba bardziej irytującej formuły w publicystyce niż ta, gdy autor zaczyna swój tekst od „jak kiedyś pisałem”. Zazwyczaj następują po tym przechwałki, że ten czy ów kiedyś o czymś grzmiał, ale go nie posłuchano, a przecież miał rację. Takie „a nie mówiłem?” podszyte (często gorzkim) samozadowoleniem. Co jednak zrobić, kiedy to prawda?
Dyskusja wokół filmu Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” jest ciekawsza niż sam film. Sam nie wiem, czy to dobrze czy źle. Źle, bo wskazuje na to, że w filmie pokazującym kulisy pedofilskiego układu w Sopocie poza kilkoma oczywistymi sugestiami „czegoś” jednak zabrakło.
Od kilku tygodni zbieram materiały do poważnej produkcji, która będzie pokazywać życie w czasie pandemii koronawirusa. Nie mogę zdradzić szczegółów, ale zapewniam, że będzie ciekawie. Jak bardzo? Ano pokażemy, jak radzili sobie Polacy w tym trudnym, przez niektórych uznawanym za „dziejowy”, okresie. I muszę przyznać, że rozmowy, które prowadzę, są zaskakujące.
Niby pandemia, ale świat się kręci. I kręcą nim. Takie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego postanowiło przekazać 80 tys. zł na organizację kongresu naukowców zajmujących się hodowlą zwierząt futerkowych (The 12th International Congress in Fur Animal Production). Postanowiłem spytać, dlaczego ministerstwo dokłada się do reanimacji tej krwawej branży, jaką jest hodowla na futra.
Zostańmy w domu i wspierajmy myślą oraz modlitwą tych, którzy są na pierwszej linii frontu – lekarzy, pielęgniarki, policjantów.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o to, czy wybory prezydenckie powinny odbyć się 10 maja, podkreślił, że jest przekonany, iż w tej chwili „nie ma żadnych przesłanek, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej, czyli ten – można powiedzieć – najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych, a tylko wtedy wybory mogą być odłożone”. No i oczywiście wprawił opozycje w stan co najmniej podgorączkowy.
Coraz więcej polityków opozycji i komentatorów jej sprzyjających żąda „natychmiastowego” przełożenia wyborów prezydenckich. Argumentują to oczywiście troską o Polaków, którzy mogliby się zarazić koronawirusem w lokalach wyborczych. Ale to tylko jedna strona medalu.
„Słowo »faszyzm« – będące w powszechnym użytku – pozbawione jest niemal zupełnie znaczenia. Słyszałem, jak faszyzmem nazwano: rolników, sklepikarzy, kary cielesne w szkołach, polowanie na lisa, walki byków, Gandhiego, Czang-Kai-Szeka, homoseksualizm, audycje radiowe Priestleya, schroniska młodzieżowe, astrologię, kobiety, psy – i nie pamiętam co jeszcze”. Powyższe słowa należą do George’a Orwella, wybitnego angielskiego pisarza i publicysty, autora słynnego „Roku 1984”, ale także kilku innych powieści i poruszających reportaży. Co ważne, Orwell, człowiek o usposobieniu cokolwiek lewicowym, wypowiedział je już w 1944 r., a więc wtedy, gdy faszyzm rozumiany przez pryzmat niemieckiego i włoskiego autorytaryzmu spod znaku Hitlera lub Mussoliniego nawet nie został dobity.
„Ruszają dzisiaj negocjacje na temat tego, jak ułożyć instytucje europejskie, a tak naprawdę, jakich zawodników ustawić na najlepszych miejscach w instytucjach europejskich. Dzisiaj Donald Tusk jest jednym z głównych rozgrywających w Europie i od niego sporo zależy. On dzisiaj rozpoczyna negocjacje wspólnie z premierem Grecji, ponieważ należy do tych, którzy zwyciężyli. Od niego zależy też w dużym stopniu układ na najważniejszych stanowiskach europejskich. On jest negocjatorem w imieniu najważniejszej europejskiej rodziny partyjnej, Europejskiej Partii Ludowej”.