Tą mapą żyje cała Polska. Każdy, kto ma dostęp do internetu, może wyszukać, a przy odrobinie zachodu dokładnie sprawdzić, kto i na co w jego sąsiedztwie pobierał pieniądze z projektu HoReCa – skierowanego do branży hotelarsko-restauracyjnej elementu Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Kuriozalny program „rekompensaty za pandemię” ma wesprzeć tę branżę jako poszkodowaną w czasie pandemii. By dostać pieniądze, trzeba udowodnić, że w czasie pandemii COVID-19 miało się spadki dochodów o minimum 20 proc. Dotacje płynęły od 50 do 540 tys. zł. Z programu HoReCa ma popłynąć do branży w sumie ponad miliard złotych.
Obłowieni w Krakowie
Tak, wszystko z KPO, a więc tego planu, którego blokowanie i późniejsze uruchomienie było motorem napędowym kampanii wyborczej Tuska i jego ludzi w 2023 r. Jako że każdy powinien robić to, na czym dobrze się zna, postanowiłem przyjrzeć się mapie dotacji udzielonych w Krakowie. Już na pierwszy rzut oka zaskakuje nadreprezentacja firm znajdujących się w obrębie Starego Miasta, a więc oczywiście najbardziej turystycznej części Krakowa, tego „Disneylandu”, jak nazywają go złośliwie krakowianie.
I choć z pozoru może to wyglądać logicznie – jest tam rzeczywiście zagęszczenie wszelkiego rodzaju hoteli, restauracji i knajp – to tylko pozory. W Krakowie istnieją setki mniejszych i większych firm z branży HoReCa, są one często prowadzone przez utrzymujących się z ruchu turystycznego mieszkańców, którzy przecież nie rejestrują swojej działalności w obrębie Plant, a we własnych mieszkaniach i siedzibach poza ścisłym centrum. Tymczasem w wykazie udzielonych dotacji takich firm jest jak na lekarstwo. Większość beneficjentów to potężne firmy z wieloletnią tradycją – luksusowe hotele, drogie restauracje, puby istniejące w centrum od wielu lat czy działające od dekad hostele. Jak pożytkują pieniądze na rzekome „zabezpieczenie się przed przyszłą pandemią”?
Rzeczywiście, te sprawy budzą wątpliwości. Okazuje się na przykład, że jeden ze znanych hoteli za pieniądze z KPO wyposaża od zera salę z jacuzzi. Inny bardzo znany restaurator kupuje sobie za pieniądze – mające służyć do wzmocnienia konkurencyjności Polski – szafę chłodniczą. Ktoś inny stawia przy luksusowym hotelu zewnętrzne SPA, jeszcze inny, w tym przypadku restauracja, gdzie stek potrafi kosztować ponad 1,2 tys. zł, stawia za pomocą tych pieniędzy instalację pozwalającą na „sprzedaż mięsa w słoikach”. Jeszcze inny hotel w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku Głównego „szykuje się na przyszłe kryzysy”, wyposażając salę do telekonferencji. Znane krakowskie biuro podróży chwali się tymczasem nowym… jachtem. I nie, nie ma zamiaru pływać nim po zakolu wiślanym pod Wawelem. Jacht już jest gotowy i czeka na chętnych gotowych go wyczarterować. Oczywiście odpłatnie. Wszystko to przedstawiciele krakowskich elit, choć w skali kraju jachtów kupiono setki.
Firmy krzaki i wały
Ale są i inne kontrowersje – ktoś kupił kilkanaście rowerów elektrycznych, inny tylko trzy, nie wiadomo jednak po co, skoro nie ma nawet strony internetowej, na której można je wynająć. Wszystkie dotacje z KPO to setki tysięcy złotych.
Co ciekawe, największe dotacje (przekraczające 400 tys. zł) wedle zamieszczonej przez PARP listy otrzymały w większości właśnie takie firmy. Można odnieść wrażenie, że to ludzie ze sobą usieciowieni, znający się od lat, zrzeszeni w formalnych i nieformalnych organizacjach. Ale na żer poszli także politycy, jak Polska długa i szeroka.
Jak napisał na X Krzysztof Bosak, lider Konfederacji: „Pewien senator, a właściwie jego małżonka, pobrała niemalże maksymalną kwotę – 540 000 zł – na rozwój pałacyku. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że posiadają oni: Dom Seniora o wartości 13,5 mln zł, kompleks pałacowy o wartości 8 mln zł, bar/sklep o wartości deklarowanej 220 tys. zł oraz budynek produkcyjny o wartości 2,5 mln zł, który w roku ubiegłym przyniósł jako 50-procentowemu akcjonariuszowi spółki 8 792 700 zł przychodu i 1 276 271 zł dochodu – a który, co ciekawe, zniknął z jego oświadczenia majątkowego w Senacie, w przeciwieństwie do przychodów ze spółki, pałacyku i Domu Seniora, które wciąż tam widnieją”.
Takich przypadków są dziesiątki. Jak podaje Piotr Wasilewski, dyrektor biura poselskiego Adama Andruszkiewicza, 540 tys. zł na „strefę relaksu” otrzymała właścicielka ośrodka Krechowiak Izabela Piasecka, radna Koalicji Obywatelskiej w Augustowie. „Wystarczyło wspierać Trzaskowskiego w kampanii i cyk: jachcik albo budowa SPA” – skomentował.
Sprawa jest dla rządu toksyczna. Okazuje się bowiem, że w ubiegłym roku celowo zaniżono kryteria przyznawania pieniędzy. Wystarczyło udokumentować, że w trakcie pandemii COVID-19 miało się spadek obrotów na poziomie minimum 20 proc. Rzecz jest o tyle skandaliczna, że akurat w tej branży (hotele, restauracje) tego typu fluktuacja nie jest niczym szczególnym. Wystarczą trzy tygodnie gorszej pogody, zupełnie jak w tym roku – nie brak przecież sygnałów z branży mówiących o tym, że „tegoroczne (2025) wakacje można spisać na straty”. Czy w związku z tym zostanie uruchomiony kolejny program?
Ale futrowanie krewnych i znajomych to tylko jeden z odprysków tej sprawy. Przez weekend okazało się, że w internecie już rok temu kwitł rynek handlu spółkami z branży HoReCa – cwaniacy skupowali spółki, które mogły się wykazać stratami w pandemii, prawdopodobnie po to, by potem wyłudzać pieniądze z KPO. Kwitnie także rynek firm doradczych sprofilowanych wyłącznie pod ten program. „Mamy do czynienia z jedną z największych afer ostatnich lat – korupcją na szczeblach władzy w najbardziej bezczelnym wydaniu. To proceder, który pokazuje, jak środki z KPO stały się narzędziem dla władzy do wyciągania publicznych pieniędzy” – napisał Konrad Berkowicz, poseł Konfederacji. To prawda.
KPO – Koniec Platformy Obywatelskiej
„Skandal związany z aferą KPO pokazuje, jacy ludzie nami rządzą” – napisał z kolei Jarosław Kaczyński. „Jeżeli nawet zdarzało się coś niewłaściwego za naszych rządów, to sami na to reagowaliśmy. Dzisiaj zło jest normą, całkowicie tolerowaną przez tę władzę” – dodał prezes PiS. I choć to polityczno-medialne przepychanki, to wściekłość Polaków o tę sprawę jest potężna. Poza wszystkim uderza ona w najczulszy punkt koalicji 13 grudnia. Wszak to oni na „środkach z KPO” oparli całość swojej narracji i przed wyborami, i po wyborach w 2023 r. Dziś nie brak komentarzy, że wszystko, co działo się wokół tych pieniędzy, było podyktowane również tym, by dziś można było tak je rozszarpywać i opłacać zaprzyjaźnione elity, spłacać długi polityczne i umożliwiać cwaniakom „odkucie się”.
Sprawa jest wciąż rozwojowa. I choć można się spodziewać wielu dymisji i wstrzymania wypłat pieniędzy, a co za tym idzie procesów sądowych, to i tak będzie to dopiero przygrywka. KPO – Koniec Platformy Obywatelskiej, piszą internauci. I kto wie, może wcale nie taki odległy. Cóż, kto KPO wojuje, może od niego polec.