Co interesujące, dodał przy tym, że wydał polecenie „twardego reagowania” – będą to mandaty, a jak będzie trzeba – także środki przymusu bezpośredniego i zatrzymania. Wprost ogłosił to szef gabinetu. O tak… środki przymusu bezpośredniego. Gdy tylko słyszę to określenie, od razu czuję się o kilkanaście lat młodszy.
Wtedy to, wybierając się na patriotyczną inicjatywę w typie Marszu Niepodległości, można było być pewnym, że w uszach będzie nam jeszcze długo dzwonić: „Policja wzywa do zachowania zgodnego z prawem, w przeciwnym razie zostaną użyte przewidziane prawem środki przymusu bezpośredniego w postaci pałek służbowych, wodnych środków obezwładniających”. I tak dalej. Dobrze, jeśli po patriotycznych uroczystościach tylko to nam dzwoniło w głowie. Jak widać, wracamy i do tamtych czasów, a Tusk robi to, co potrafi najlepiej – szuka kolejnej wojny zastępczej. Wiele jednak wskazuje, że będzie to bój jego ostatni.