Nieodrobiona lekcja rozsądnego etatyzmu
Wystąpienia różnych grup zawodowych, które nasiliły się w ostatnim czasie, potwierdzają starą regułę społeczną, że ludzie skłonni są do protestów nie wtedy, kiedy jest coraz gorzej, ale wtedy, gdy w kraju robi się lepiej. A to z tej prostej przyczyny, że również chcą zakosztować dobrodziejstw wzrostu. Tymczasem widzą, że ich zarobki stoją w miejscu, gdy innym się poprawia. Coś podobnego dzieje się właśnie na naszych oczach, widać to szczególnie w budżetówce, w której wynagrodzenia zamrożono jeszcze u początków władzy Platformy Obywatelskiej.