Liberalna lekcja
Kilka dni temu sygnalizowałem na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” charakterystyczny dla całego nurtu myślenia tekst Cezarego Michalskiego. Michalski zawarł w nim pretensje do wszystkich poza Platformą Obywatelską opozycyjnych sił politycznych, przy czym zarzuty publicysty można sprowadzić do jednego – partie te nie wspierają PO wystarczająco bezwarunkowo i entuzjastycznie. Pisałem wówczas, że tekst jest rozpaczliwą próbą ratowania odchodzącego już świata, w którym Platforma jest najważniejszą siłą polityczną po stronie antypisowskiej opozycji i jedyną nadzieją na odsunięcie Zjednoczonej Prawicy od władzy. Zeszły tydzień przyniósł wręcz eksplozję histerycznej publicystyki po stronie liberalnej. Niespodziewanie zmienił się w niej jednak wróg numer jeden.