Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Karnkowski,
15.04.2021 19:13

Kremówkowa niepamięć

W tym roku w Wielki Piątek przypadła 16. rocznica śmierci Jana Pawła II. Mediom, opierającym się na rozmowach z zaproszonymi wybitnymi ekspertami, bardzo pomogło to w ustawieniu programu, ponieważ do oczywistego w takiej chwili religijnego kontekstu większości dyskusji dołożyć można było również wątki społeczne.

Omówić, ile z nauczania papieża Polaka nam zostało, ile żeśmy po drodze zagubili, wreszcie – jak bardzo nam go dziś brakuje. Wnioski nie zawsze były optymistyczne, choć i tak rozmówcy starali się unikać pesymizmu, który nie powinien przytłoczyć słuchacza w tak ważnym i ze swej natury niosącym radość momencie roku. Bo przecież, co mało kto chciał przyznać, nawet fala pięknych emocji w 2005 roku, choć przyniosła konserwatywne odbicie postaw społecznych i politycznych Polaków, również młodych, nie była przesadnie mocno zakotwiczona w papieskim nauczaniu. Oczywiście pobieżnie znaliśmy stanowisko Karola Wojtyły w najważniejszych kwestiach (choćby aborcji), lecz znaczenie i wartość formułowanych przez niego pod naszym adresem ostrzeżeń odkrywaliśmy późno, być może w wielu przypadkach za późno. Pozwoliliśmy, by dziedzictwo zostało sprowadzone do kremówek i kilku anegdot, uznając to za konieczny w tych czasach ukłon w stronę zarządzania emocjami społecznymi. Później zaś tymi emocjami uśpieni, przegapiliśmy moment, gdy dla najmłodszych, zapewne sterowanych przez rozmaite „smocze języki”, Jan Paweł II stał się symbolem i synonimem rzeczy strasznych i najgorszych, plugawa moda wykiełkowała najpierw gdzieś na marginesie internetu, by wraz z młodzieżówkami lewicowych partii wejść do głównego obiegu. Być może wiele w tym przekory, zamiast zerwać z pomnika warstwę kremówkowego kiczu, łatwiej pomnik zburzyć? Aby odzyskać dziedzictwo papieża dla młodszych pokoleń, musimy je najpierw przypomnieć sobie samym, wyrwać je ze sfery akademickich ideologicznych rozważań.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej