Monika Pawłowska w Lewicy znalazła się poprzez Wiosnę Roberta Biedronia. Jeszcze niedawno angażowała się w proaborcyjne protesty i radykalną krytykę rządu. Do 1 marca trudno było zauważyć jakiekolwiek zapowiedzi zmiany.
Nie do końca Gryglas bis
W dniu, w którym czcimy pamięć Żołnierzy Wyklętych, Pawłowska nie wpisała się w modną po swojej stronie sceny politycznej krytykę, oddając cześć bohaterom podziemia, walczącym o wolną Polskę. W cieniu ostrych konfliktów o sprawy obyczajowe rozdzierających polską lewicę ta awantura mogła komuś umknąć. Spokojne i pisane raczej w duchu historycznego symetryzmu wpisy spotkały się z olbrzymią niechęcią sympatyków obozu politycznego posłanki. Jednak choć reakcje te nie były przyjemne dla adresatki, nie tłumaczą one potężnej politycznej wolty.
Można doszukiwać się tu pewnego podobieństwa do historii wiceministra Zbigniewa Gryglasa, choć uważałbym to za spore nadużycie. U byłego posła Nowoczesnej pierwszym widocznym objawem zmiany też była celebracja Wyklętych (ku oburzeniu kolegów i koleżanek 15 września 2017 r. wystąpił na sejmowej mównicy z opaską NSZ), jednak gdy w marynarce Gryglasa polska flaga zastąpiła na dobre partyjną enkę, od dawna był on dla wielu wyborców, śledzących jego medialne wystąpienia, politykiem niezbyt pasującym do swojej partii. Więc i zmiana barw, do dziś przez wielu wypominana i traktowana nieufnie, była naturalną konsekwencją politycznej drogi początkującego posła. Pawłowską też próbuje się tłumaczyć krótką obecnością w polityce, jednak ta zmiana jest dużo bardziej radykalna i ma swoje konsekwencje nie tylko dla ugrupowania Jarosława Gowina, lecz także całej Zjednoczonej Prawicy.
Zyski Gowina?
Pawłowska niemal natychmiast udzieliła wywiadu „Rzeczpospolitej”, z którego warto wyodrębnić trzy wątki. Pomijając oczywiste w takiej sytuacji deklaracje o realizacji programu i wierności wyborcom, trzeba zauważyć, że Monika Pawłowska chwali wyłącznie wicepremiera Gowina i jego działania, deklaruje, że będąc w Porozumieniu, nie wchodzi do Zjednoczonej Prawicy, wreszcie zaznacza, że największą różnicą między nią samą a jej nowym ugrupowaniem jest podejście do aborcji. Pioruna ze zdjęć pozbyć się łatwo, ale jak będzie wyglądać współpraca z nową partią przy tak dużej różnicy zdań?
„Sojusz Lewicy Demokratycznej przeszedł do historii. Wiosna łączy się z Nową Lewicą – wyrok sądu jest prawomocny. Za kilka miesięcy nastąpi oficjalne połączenie obu partii!” – cieszyła się posłanka Pawłowska jeszcze kilka dni temu na swoim profilu na Facebooku. Jej decyzja nie wynika więc z powodów, z jakich z Lewicą rozstaje się właśnie Leszek Miller i które zapewne pozbawią Włodzimierza Czarzastego jeszcze kilku, może nawet kilkunastu szabel. Lewica ma spore problemy, zresztą bardzo podobne do tych, które trapią Porozumienie, wynikające z łatwej do zakwestionowania pozycji przywódcy. Zarzuty wobec Czarzastego, formułowane zresztą przez Millera, są przecież de facto bliźniacze wobec pretensji, jakie zgłosił wobec Jarosława Gowina Adam Bielan, i sprowadzają się do braku terminowego przedłużenia mandatu do kierowania ugrupowaniem.
Spory wewnętrzne Porozumienia nie zostały na razie w żaden sposób rozwiązane, a działacze obu frakcji okładają się dziś Pawłowską (i Gryglasem) aż miło. Sam transfer w krótkiej perspektywie wzmacnia Jarosława Gowina, w dłuższej jednak nie musi mu pomóc. Posłanka nie otrzymuje żadnego stanowiska, traci asystentów społecznych wywodzących się z lewicy i całą sympatię wyborców. Niezależnie od mieszanych uczuć, jakie budzi cała sytuacja, nie sposób nie odnotować, że Pawłowska spotkała się nienawiścią na wyjątkowo stężonym poziomie, a kanałami komentarzy w jej mediach społecznościowych płynie rzeka najgorszych wyzwisk. Pokazuje to, że nie ma dla niej (przynajmniej w zauważalnej perspektywie) drogi politycznego powrotu, a że nie chce w pełni utożsamiać się z całą koalicją, jej dalsza obecność na scenie zależna jest w pełni od jednego tylko człowieka. To również czyni tę decyzję dość zaskakującą.
Trzaski w Porozumieniu i Zjednoczonej Prawicy
Komplikuje się i tak już skomplikowana sytuacja w koalicji rządzącej. Oskrzydlające PiS ugrupowania prowadzą politykę opartą na przeciwstawnych pomysłach. Otoczenie Zbigniewa Ziobry swoją tożsamość stara się budować na pryncypialnym przywiązaniu do wartości, które kilka lat temu stały u podstaw Zjednoczonej Prawicy i jej wyborczego sukcesu, i odrzuca bardziej elastyczną (chwilami rozmijającą się z nastrojami bardziej eurorealistycznej części wyborców PiS) politykę Mateusza Morawieckiego wobec UE.
Jarosław Gowin, gdy jego ludzie coraz bardziej kontrowersyjnie rozpychają się w rozmaitych podległych administracji rządowej strukturach (ostatnio głośno było choćby o sytuacji w OHP, o której pisał portal wPolityce), próbuje grać rolę dobrego policjanta wobec opozycji i skonfliktowanych z rządem grup interesów, równocześnie stawiając swoich kolegów w roli złych policjantów. Ta polityka jest realną przyczyną konfliktu w samym Porozumieniu, gdzie wokół Adama Bielana zebrali się działacze nastawieni na współpracę z PiS, w tym przywoływany już kilka razy w tym tekście Gryglas, dziś wiceminister aktywów państwowych.
Wspomniałem o krótkoterminowych zyskach Gowina, wynikających z transferu Pawłowskiej, jednak w dłuższej perspektywie najwięcej może na tym ruchu zyskać Bielan. Obecność w ugrupowaniu posłanki, która równocześnie nie jest jednak członkinią współtworzonej przez nie koalicji, już sama w sobie jest bardzo dziwną konstrukcją polityczną. Różnice polityczne i światopoglądowe pozwalają kwestionować polityczny sens tego przedsięwzięcia, trudno bowiem wyobrazić sobie, by w głosowaniach dotyczących ważnych dla PiS, lecz będących w kontrze do opozycji reform Pawłowska miała głosować tak jak posłowie ZP. Jej wypowiedź, w której stwierdza, że z Lewicą współpracowała z nastawieniem na sprawy społeczne, a nie obyczajowe, nie brzmi wiarygodnie, ponieważ Wiosna była najbardziej liberalnym skrzydłem lewicowego bloku parlamentarnego, tak samo zresztą jak Porozumienie Gowina jest frakcją liberalną obozu władzy. Choć pierwsze reakcje współpracowników wicepremiera są dość entuzjastyczne, to dla wielu działaczy będzie to zapewne poważny sygnał alarmowy, po którym mogą zacząć się zastanawiać nad poparciem Bielana. Rzecznik partii Jan Strzeżek zdążył zapowiedzieć już, że wejście Pawłowskiej do partii nie jest jej ostatnim słowem. W niedzielę, jeszcze przed podaniem informacji o akcesie posłanki lewicy, Ryszard Terlecki mówił, że PiS liczy się z trwałym rozpadem Porozumienia i współpracą z obiema grupami w ramach koalicji rządowej. Pierwotnie tekst ten chciałem poświęcić relacjom na styku ZP, Kukiz’15 i PSL.
Ostatnio pojawiły się spekulacje na temat ewentualnego zastąpienia w obozie rządzącym Solidarnej Polski przez PSL. W takim układzie nie mielibyśmy już Zjednoczonej Prawicy, a co najwyżej centroprawicę. Tego, gdzie na politycznej mapie lokuje się teraz Porozumienie Jarosława Gowina, nie wie chyba już nikt.