Lechu jedzie do Moskwy
W ostatnich latach najbardziej znaną podróżą Lecha Wałęsy była wyprawa do Puław. Co prawda o tym, co działo się w Puławach, zbyt wiele nie wiemy.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W ostatnich latach najbardziej znaną podróżą Lecha Wałęsy była wyprawa do Puław. Co prawda o tym, co działo się w Puławach, zbyt wiele nie wiemy.
„Koniec tego dobrego” – mówi na spotkaniu z wyborcami w Płocku Jarosław Kaczyński. Jeżeli nie będzie to jedynie jednorazowa wypowiedź wiecowa, możemy mieć do czynienia z jedną z ważniejszych, na pewno też przez wielu wyczekiwaną, deklaracji politycznych ostatnich miesięcy, a nawet lat.
Gdy w Czechach władzę objęła nowa koalicja, w której najsilniejszym uczestnikiem był zaprzyjaźniony z PiS i współtworzący z nim unijną frakcję Konserwatystów i Reformatorów ODS, mieliśmy nadzieję na szybkie i pomyślne załatwienie dwóch spraw. Pierwszą było osiągnięcie porozumienia w sprawie Turowa i to faktycznie się stało. Choć, jak się okazało, tylko na poziomie samych Czechów, Unia bowiem na tyle pokochała polskie pieniądze, że wbrew jakimkolwiek zasadom prawa nienależną kwotę 68,5 mln euro zwyczajnie wzięła sobie niczym ruski żołnierz ukraińską pralkę lub tradycyjny zegarek. Jednak rozwiązanie kwestii Turowa nie było jedynym oczekiwaniem, jakie pokładaliśmy w nowych czeskich władzach.
Frans Timmermans odkrywa, że konieczny jest powrót do paliw kopalnych. Unia coraz wyraźniej zwraca się ponownie w kierunku węgla. Wojna jest dla części polityków kubłem zimnej wody w znaczeniu jak najbardziej dosłownym. UE zmienia też, po miesiącach sporów, taksonomię, dopuszczając do grona akceptowanych paliw gaz i atom. To przeraża Roberta Biedronia, który dalsze wsparcie dla energii atomowej wbrew rozsądkowi – i kolegom z lewicy – traktuje jako… sukces Rosji.
Lewicowa propaganda próbuje, niestety w dużym stopniu skutecznie, wykreować wrażenie, że w Stanach Zjednoczonych Sąd najwyższy decyzją konserwatywnych sędziów wprowadził zakaz aborcji. Znamy to całkiem dobrze z naszego polskiego podwórka. Tyle, że o ile u nas to Trybunał Konstytucyjny po prostu zebrał się na odwagę i dokonał jedynej możliwej (potwierdzili to dawni, bynajmniej nie związani z obecną władzą sędziowie) wykładni konstytucji, nie zmieniając jednak dwóch przesłanek do dokonania aborcji, w Stanach zwyczajnie przywrócono poszczególnym stanom możliwość podejmowania w tej sprawie demokratycznej decyzji.
Od kilku lat w tzw. środowisku głośno było podobno o dość nieprzyjemnych zachowaniach redaktora Lisa wobec podwładnych.
Zapora na granicy to konstrukcja, o której kiedyś uczyć się będą nie tylko studenci akademii obronności i historycy, lecz również filozofowie i logicy. Dla zwykłego odbiorcy to ogrodzenie chroniące granicę przed napływem nielegalnych imigrantów.
Temat Francji w polskiej publicystyce zamknął właściwie Stefan Kisielewski, gdyby jednak skrócić felieton do jego najsłynniejszych słów na ten temat, byłby on treściwy, ale krótki i nienadający się do druku.
W zeszły czwartek w warszawskim klubie Niebo koncert zagrał białoruski postpunkowy zespół Petlya Pristrastiya (Pętla Uzależnienia). O tej kapeli pisałem już nie tak dawno na łamach papierowej „Gazety Polskiej”, gdy jeden z felietonów poświęciłem analizie pierwszych reakcji rokowych, niezależnych wykonawców z państw Łukaszenki i Putina na rosyjską inwazje na Białoruś. Wówczas obserwacje przyniosły raczej budujące wnioski, muzycy zachowywali się, jak trzeba.
Choć Prawu i Sprawiedliwości zaszkodzić może skupienie przyszłej kampanii wyborczej na inflacji, drożyźnie i bolączkach życia codziennego, wygląda na to, że opozycja zastanawia się nad mocnym akcentowaniem spraw obyczajowych. Platforma chce w ten sposób oswajać wyborców ze swoim skrętem w lewo, a zarazem pozbawiać głosów potencjalnie najbardziej kłopotliwego koalicjanta, czyli Nową Lewicę wraz z partią Razem. Sejmowe głosowanie w sprawie aborcji miało być symbolem tego zwrotu, jest jednak również zapowiedzią kłopotów dla samej Platformy.
Tomasz Grodzki zapowiedział, że po wygranych przez opozycję wyborach nowy rząd rozdzieli funkcje prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. To samo w sobie nie budzi wielkich emocji, ponieważ podobne zapowiedzi pojawiają się, odkąd PiS połączyło te stanowiska.
W amerykańskiej popkulturze od lat występuje figura tajemniczego „rain mana”. Ów deszczowy człowiek przewija się przez wiele piosenek i teledysków, artyści dziękują mu lub czują się przez niego zniewoleni, czasem natomiast oba te wątki łącząc lub samemu próbując określić się tym mianem. „Rain man” to ktoś, kto obsypuje ich łaskami i szczęściem. Jak wiemy z bardziej ponurych tekstów, nie robi tego za darmo. Teledyski na ogół wprost owe łaski pokazują jako spadające na artystę pieniądze.
Każdy niemal dzień przynosi informacje o tym, że unijna biurokracja postanowiła otworzyć jakiś nowy front. Czasem przeciwko jakiemuś państwu – oczywiście najczęściej jest to Polska, chyba nawet przeciwko Węgrom tyle się na poziomie Unii nie podejmuje dziś kroków. Być może Orbán ugłaskał swoim zachowaniem poutykaną tu i tak putinowską agenturę. Czasem poszczególne elementy tej machiny zwracają się przeciwko sobie, choć i tu w tle bywa Polska, jak w przypadku niedawnej rezolucji.
Kilka miesięcy temu z pewnym zdziwieniem słuchaliśmy, gdy Donald Tusk przypisywał Platformie Obywatelskiej autorstwo programu 500+. Ostatnie tygodnie to natomiast ciągła próba przekonania Polaków, że to Tusk wraz z całą PO byli zwolennikami twardego kursu wobec Rosji, dywersyfikacji dostaw gazu i tych wszystkich rzeczy, w których czas rację przyznaje na naszych oczach Prawu i Sprawiedliwości oraz braciom Kaczyńskim.
Porozumienie w sprawie Krajowego Planu Odbudowy jak na razie nie oznacza nagłego zastrzyku pieniędzy dla Polski, a otwarcie nowych frontów. Dobrą wiadomością jest to, że wśród nich znajdziemy również fronty inwestycyjne, ponieważ ruszają już pierwsze projekty, które finalnie mają zostać sfinansowane z tych właśnie środków. Niestety, choć to na nich właśnie powinniśmy dziś móc się spokojnie koncentrować, KPO dzieli wciąż koalicję rządzącą. Widać również wyraźnie, że zarówno unijna biurokracja, jak i polska opozycja traktują te środki przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, jako narzędzie nacisku na Polskę.
Prezydent podpisał ustawę o Sądzie Najwyższym. Politycy PiS w publicznych wypowiedziach deklarują nadzieję, że to zakończy spór z Komisją Europejską i odblokuje środki z KPO.
Europejska Partia Ludowa w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego ma dziś 187 deputowanych w PE.
Według badań pracowni United Surveys dla „Rzeczpospolitej” i radia RMF FM, ankietowanym Polakom bardzo trudno jest wskazać, czyim sukcesem jest akceptacja polskiego KPO przez Komisję Europejską. Co prawda prawie nikt nie uważa, byśmy w tej sprawie zawdzięczali cokolwiek opozycji (niecałe 3 proc. wskazań), ale też i prezydenta niespecjalnie tu doceniamy, choć przecież to jego ustawa pomogła zażegnać trwający dotąd impas (5,6 proc.). Niewiele lepiej wypada sama Komisja Europejska – to już 12 proc., natomiast dwa razy więcej ankietowanych wskazuje na rządzących. Tak więc PiS ze swoimi 24 proc. wypada tu najlepiej, ale…
W 1981 r. Jaruzelski pozostawił po sobie w języku polskim kilka fraz, w tym „90 dni spokoju”. Czerwony generał apelował o taki właśnie czas taryfy ulgowej dla swojego rządu, a po cichu już szykował się do zbrojnej napaści na własnych obywateli. Już po ’89 przyjęło się, że każdej nowej ekipie należy się kredyt zaufania na pierwsze 100 dni, oczywiście z pewnymi wyjątkami.
Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego i szerzej – zapowiedziane i wdrażane zmiany w partii – wskazują, że kierownictwo, a na pewno sam prezes, zdają sobie sprawę z czyhających na Prawo i Sprawiedliwość zagrożeń. Po prawie siedmiu latach rządów PiS trapią typowe i nieuchronne problemy każdej partii władzy. Dodatkowo nakładają się na nie wyjątkowo trudne okoliczności, jakie przypadły na drugą kadencję – pandemia, narastająca inflacja, kryzys paliwowy, wreszcie wojna tuż przy granicach Polski, poprzedzona jeszcze prowadzoną przeciw nam wojną hybrydową. Paradoksalnie jednak PiS najlepiej dawało sobie dotychczas radę właśnie w najmniej sprzyjających okolicznościach.