Do kościołów 10 kwietnia przybywaliśmy raczej przytłoczeni dramatem tego, co się stało, choć nie miało prawa się stać, lecz podczas mszy słuchaliśmy o zupełnie innych rzeczach, które też, według ludzkiej logiki, wydarzyć się nie mogły. A wydarzyły się. Słuchaliśmy więc o Jezusie, ukazującym się najpierw Marii Magdalenie, potem dwóm apostołom na drodze, wreszcie – wszystkim swoim uczniom. To zderzenie porządku czytań i kalendarza liturgicznego z nieporządkiem świata zmieniało trochę proporcje, choć pewnie w niektórych musiało też budzić naturalny sprzeciw – ból był zbyt świeży.
Lecz i świat miał swoje tempo i swój porządek. Wiosna dopiero budziła się do życia, choć mało kto zwracał na nią uwagę. Jeśli szukaliśmy pociechy, to raczej w czym innym i gdzie indziej, a dla wielu musiała być ona wówczas zwyczajnie nieosiągalna jeszcze przez długi, długi czas. Pamiętam jednak, jak podczas którejś z większych uroczystości, które już zaczynają się po latach mieszać, nagle zauważyłem, że gałęzie drzew stojących na tyłach placu Piłsudskiego, na którym spotkaliśmy się, by oddać hołd ofiarom, są już właściwie zielone, że nie wiedzieć kiedy pojawiły się już na nich całkiem duże liście. I to też był promyk nadziei, tym razem – z tego świata.
Dziś Święta obchodzimy w cieniu dramatu. Wojna toczy się blisko naszych granic, a wielu z nas obawia się, że przyjdzie i tutaj. Dziejąc się w sąsiednim kraju, wkracza w nasze życie. Tym razem w pewnym sensie w zgodzie z kalendarzem liturgicznym. Kościół naucza, a wierny wie, lub przynajmniej wiedzieć powinien, jak ważnym, być może nawet kluczowym elementem postu jest jałmużna. Pomoc bliźniemu. O jej fundamentalnym znaczeniu opowiada też biblijna księga Tobiasza. Ten rok, przynosząc całe morze ludzkiego dramatu, rozrzucił wśród tych ciemnych wód potężny archipelag dobra, dający schronienie i wsparcie szukającym i odnajdującym je sąsiadom. Być może wielu z nas nawet o tym nie wiedząc, pierwszy raz od dawna, ktoś może pierwszy raz w życiu, spełniliśmy naprawdę ten warunek dobrego postu.
Prawosławna Wielkanoc jest obchodzona w tym roku tydzień po naszej, wielu z naszych gości będzie obchodzić to Święto z dala od domów i rodzin. Być może to właśnie dobro, jakie spotkało ich w Polsce, będzie tym promykiem nadziei wobec całego zła, z którym muszą się mierzyć.