Tusk nie znosi sprzeciwów i partyjnej konkurencji, prezydentowi Warszawy natomiast trochę zaczyna dłużyć się czekanie, aż były „król Europy” łaskawie zrobi dla niego trochę miejsca. Nie wiem, czy Trzaskowski miał pole manewru w kwestii rekomendacji strażaków i ponosi całą winę za los kibiców podczas Pucharu Polski. Wiem, że ma przez to największy chyba od czasów Czajki kryzys wizerunkowy. Jeszcze nie przejął, być może nigdy nie przejmie, władzy od Tuska, lecz jedno już po nim odziedziczył – znaczoną stadionowym skandowaniem wrogość środowisk kibicowskich.