Magdalena Ch. była z Rubcowem w rosyjskiej bazie wojskowej Czytaj więcej w GP!

Polska roku Pańskiego 2050

Bardzo trudno jest tłumaczyć ludziom, o co chodzi w toczącej się rozgrywce geopolitycznej. Z jakich powodów pewne rzeczy należy zrobić tak, a nie inaczej. Dlaczego potrzebne jest określone podejście, myślenie, aby osiągnąć zamierzone rezultaty. Ludzie biorą pod uwagę krótką perspektywę i najczęściej dosyć przyziemną. Jeśli ktoś w 1988 r. powiedziałby, że za 9 lat (przecież to nie jest nawet pełny okres nauki szkolnej) Polska będzie w NATO, toby został wyśmiany. Dlatego trzeba już robić projekty przyszłej Polski. Jak ma wyglądać nie za 9, ale za 30 lat. 

Tylko wtedy nie zostaniemy zaskoczeni. Tak jak Polacy w 1989 r., przez co nie umieli dopilnować transformacji. Teraz koniecznie musimy dopilnować zmiany geopolitycznej, aby wyjść na niej jak najlepiej. Wyobraźmy sobie więc, jak ma wyglądać Polska za 30 lat. Jeśli przewidywania się nie sprawdzą, to zobaczymy, co nie wyszło, i naprawimy błędy w przyszłości.

Świat A.D. 2050

Zacznijmy opowieść o przyszłości od szerokiej perspektywy, od całego świata. Jest rok 2050. Świat dawno otrząsnął się z zawieruchy lat 20. Pełnoletniość osiągają pierwsze pokolenia niepamiętające tego okresu wielu wojen zastępczych w różnych częściach świata. Pokój zapanował już dawno temu. Oczywiście, nie jest on nigdy pewny, ale konstrukcja geopolitycznego porządku wydaje się stabilna przynajmniej do końca wieku. Bo przecież po to toczyły się wojny w latach 20., aby ustalić nowy porządek. 

Nowy kongres wiedeński. Ton nadają na nim trzy kolosy gospodarcze: Chiny, Indie i Ameryka. Jako że dwa pierwsze supermocarstwa wciąż szachują się w Azji, Ameryka pozostaje jeszcze na jakiś czas naczelną potęgą świata. Za to o supermocarstwie nie można mówić już w kontekście Rosji. Kraj ten pozostaje czymś w rodzaju kolonii Chin, ale Rosjanie żyją w końcu we względnym dobrobycie i w kraju będącym związkiem poszczególnych regionów, a nie zamordystycznym imperium.

Cały świat się w ogóle zmienił. Jest on teraz mocniej podzielony niż kiedyś. Swoje własne światy, z własnym internetem, własnymi bazami kosmicznymi, własnymi ścieżkami rozwoju, gospodarkami, kulturami sieciowymi budują Ameryka, Indie i Chiny. Inne kraje próbują budować własne, zamknięte światy, ale z mniejszym powodzeniem niż te trzy kolosy. Jeszcze inne, po prostu orbitują wokół większych, jak Rosja wokół Chin czy Europa Zachodnia wokół USA. Własne ambicje zaczyna mieć świat islamu. Muzułmanie chcieliby być czwartym kolosem. Ale jeszcze nie wyłoniła się potęga zdolna zjednoczyć świat państw muzułmańskich. Aspirują do niej szybko rozwijające się państwa, takie jak Turcja, Iran czy poszczególne kraje arabskie. Na razie żadne nie jest jednak w stanie zdobyć wystarczającej przewagi nad pozostałymi i stać się centrum „muzułmańskiego imperium”.

Europa A.D. 2050

Europa w połowie XXI w. nie jest już tym samym miejscem co kiedyś. Po raz pierwszy od 500 lat kontynent przestał być nie tylko centrum świata, lecz także jego istotną częścią. Serce światowej gospodarki bije w Azji. To z tego kontynentu wywodzi się 8 na 10 najbogatszych krajów świata. A w pierwszej dziesiątce globu nie ma żadnego kraju europejskiego. Europa stała się peryferiami świata. Gospodarczymi, politycznymi, cywilizacyjnymi. 

Kontynent jest podzielony na strefy wpływów światowych kolosów. Na zachodzie rządzą Amerykanie, na wschodzie Chińczycy. O swoją część europejskiego tortu zaczynają upominać się muzułmanie, którzy w wielu miejscach stanowią 20−30 proc. ludności. Europejczycy nie są w stanie wiele z tym zrobić. Co więcej, wydają się już chyba pogodzeni ze swoją marginalizacją.

Unia Europejska, która miała uratować Europę, jest historią. Interesy poszczególnych jej części były zbyt rozbieżne, a jej najpotężniejszy kraj, czyli Niemcy, zbyt zdemoralizowane, żeby przewodzić. Ale jest miejsce na kontynencie, gdzie idea europejska wciąż się tli. To Międzymorze. Unia 20 narodów między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym, które postanowiły wykorzystać zawieruchę lat 20., aby się zintegrować. To tu jeszcze funkcjonują takie mechanizmy dawnej Unii Europejskiej, jak wspólny rynek, swobodny przepływ ludzi, wspólnotowe instytucje demokratyczne, a nawet wspólny program kosmiczny. To tu najlepiej na całym kontynencie rozwija się gospodarka, to tu buzuje dynamizm cywilizacyjny. Unia Międzymorza z powodzeniem balansuje pomiędzy potęgami, zachowując niezależność, a nawet zgłaszając ambicje, by dołączyć do koncertu mocarstw.

Polska A.D. 2050

Wbrew pozorom Polakom w 2050 r. wcale nie jest łatwo. Znaleźli się w roli, której chyba nie do końca chcieli. Po raz pierwszy od 350 lat są podmiotem, a nie przedmiotem polityki światowej. Przewodzimy Unii Międzymorza, jednemu z ważniejszych organizmów politycznych na świecie. I to przewodzenie nie bardzo nam pasuje. Owszem, w polskich elitach panuje niewidziany chyba nigdy wcześniej konsensus co do tego, że trzeba podołać zadaniu. Ale wcale ono nie jest łatwe. Trzeba balansować nie tylko między USA i Chinami, lecz także między narodami tworzącymi Międzymorze. Wielu Polaków uważa pewnie czasy, kiedy wystarczyło się „słuchać silniejszych”, za łatwiejsze. Ale jak mus to mus. Zmieniająca się u władzy lewica i prawica uwypuklają raz to proamerykanizm, raz prochińskość, raz nastawienie na wojskowy aspekt Międzymorza, raz na gospodarczy, ale starają się umacniać Polskę i liczącą na nią Unię Międzymorza.

Do Polski dotarły też trendy światowe. Polacy, podobnie jak Amerykanie czy Chińczycy, dążą do większego skupienia się na sobie niż na świecie. Polacy, wspólnie z innymi narodami Międzymorza, starają się budować własny świat z własnym internetem, własnymi bazami kosmicznymi i własną ścieżką cywilizacyjną. Tonu polskiej gospodarce nie nadają już koncerny niemieckie czy francuskie, ale koncerny polskie, ukraińskie czy czeskie. Mieszkańcy Międzymorza osiedlają się w Polsce, a Polacy w innych krajach Międzymorza, ale zewnętrzna migracja jest mocno ograniczona. Zagraniczna popkultura jest wciąż w Polsce obecna, zwłaszcza amerykańska, ale musi ona ustępować pola mieszanej popkulturze słowiańsko-bałkańskiej. Tonu polskiej polityce nie nadają już kosmopolityczni pracownicy wielkich korporacji usługowych, ale patriotyczni pracownicy nowoczesnego przemysłu.

Przyszłość 

W roku 2050 świat jest inny niż wcześniej, ale nie tak bardzo zmieniony. Z wieloma starymi problemami sobie poradzono, ale pojawiły się nowe. Nie zlikwidowano biedy na świecie, lecz w wielu miejscach (Europa Wschodnia, duża część Azji) dzieci mają się lepiej niż ich rodzice. Jedni są wygranymi dziejów, drudzy przegrali. Jedni są na górze, inni na dole. Po prostu świat po raz kolejny okrążył Słońce kolejne kilkadziesiąt razy. 

My, Polacy, jednak czujemy olbrzymią zmianę. Tym razem los był dla nas łaskawy. Zmiany, jakie przyniosła kolejna światowa zawierucha, na szczęście mniej niszcząca niż poprzednie, tym razem pozwoliły nam wygrać. Ale żeby skorzystać z tego pozwolenia, musieliśmy się postarać. Musieliśmy porzucić strach, małostkowość, zgorzknienie i wziąć los we własne ręce. Udało nam się wspólnie z innymi coś zbudować i teraz przyszłość zależy przede wszystkim od nas. I od nas zależy, co z tym darem zrobimy.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Bartosz Bartczak