O autorze
W dziennikarstwie siedzę od ponad 20 lat. Zaczynałem jeszcze w "princie". Pamiętam sporo. Modę na "newsy z d..y", nic nie mówiące tytuły-hasła czy krwiste nagłówki pisane pod wzbudzenie emocji. A potem zakochałem się w internecie.
Byłem redaktorem naczelnym „Gazety Wrocławskiej”, prowadziłem serwisy "Nasze Miasto" na Dolnym Śląsku, a później zarządzałem i rozwijałem serwisy tematyczne Polska Press: od Strefy Biznesu po Stronę Podróży, Kuchni i Zdrowia. Czyli pełne spektrum obszarów, które realnie dotykają ludzi: pieniędzy, trudnych decyzji, nawyków i codziennych wyborów.
Dziś fascynują mnie informacje sprofilowane pod odpowiednie źródła ruchu, a w szczególności Google Discover. Lubię sam sobie udowadniać, że to nie google'owski algorytm zasiada w fotelu redaktora naczelnego. A co? Konkretna, uczciwa i potrzebna informacja. Tytuł ma dowozić, lead prowadzić, a treść odpowiadać na proste pytanie: co się zmienia i co to oznacza dla ludzi. Bez ściemy i lania wody.
Artykuły autora Artur Matyszczyk
Na południu Polski w błyskawicznym tempie rośnie "miliardowy biznes"
Na mapie Polski pojawia się miejsce, o którym jeszcze niedawno mało kto mówił w kontekście nowoczesnych technologii. Dziś przyciąga uwagę ekspertów, samorządów i branży, bo tempo zmian zaskakuje nawet tych, którzy śledzą rynek od lat. W regionie, który kojarzył się raczej z lotnictwem i przemysłem tradycyjnym, zaczyna rosnąć coś zupełnie nowego. I wygląda, że to dopiero początek.
Superpatogen odporny na leki rozprzestrzenia się w USA. "Organizm zdany sam na siebie"
W Stanach Zjednoczonych szerzy się grzyb, którego epidemiolodzy określają mianem „superpatogenu”. Candida auris, odporny na większość leków przeciwgrzybiczych, infekuje pacjentów w szpitalach i domach opieki. Wykryto już ponad 7 tys. przypadków. Eksperci ostrzegają, że niektóre szczepy są odporne na wszystkie dostępne leki.
W składzie zmielone tkanki, kości, pazury, woda i tłuszcz. Mimo to Polacy jedzą na potęgę
Polacy kupują mięso w rekordowych ilościach, zwłaszcza podczas świątecznych promocji. Problem w tym, że część produktów tylko wygląda na mięsne, a to, co naprawdę trafia do koszyka, potrafi mocno zaskoczyć. Wystarczy jedno spojrzenie na etykietę, żeby zrozumieć, dlaczego wielu klientów czuje się wprowadzonych w błąd.