Wszystko wskazuje na to, że pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie (to już 31 marca) wygra komik, aktor i producent telewizyjny Wołodymyr Zełenski. Wiele też wskazuje na to, że wygra również w drugiej turze. Powiązana z Zełenskim telewizja TSN, należąca do oligarchy Ihora Kołomojskiego, lansuje go na ukraińskiego Reagana.
Ronald Reagan, jak wiadomo, też był aktorem i osobowością radiowo-telewizyjną, zanim wszedł do polityki, a w końcu został prezydentem Stanów Zjednoczonych i był nim przez dwie kadencje. Zresztą Zełenski już od paru lat wciela się w prezydenta w komedii „Sługa narodu”. Tak czy inaczej kandydat z telewizyjnego okienka, nawet jeśli nie wygra, już odniósł ogromny sukces. Trudno coś powiedzieć o jego programie poza tym, że chce, żeby był pokój, żeby wszystkim było dobrze, a Ukraińcy żyli co najmniej tak jak Polacy. Czy ta popularność wskazuje na niedojrzałość polityczną Ukraińców? Może, ale prawdę mówiąc, trudno się im dziwić, skoro alternatywa to zgrany prezydent i zgrana była premier, od wielu lat na scenie politycznej. Jedyny pozytyw z tego taki, że inaczej niż w Rosji, na Ukrainie do końca nie wiadomo, kto będzie prezydentem.