Koszulka "RUDA WRONA ORŁA NIE POKONA" TYLKO U NAS! Zamów już TERAZ!

Duma polskiego witraża. Od rozbiorów do upaństwowienia

Krakowski Zakład Witrażów powstał w momencie, gdy Polska odradzała się z rozbiorów. Przeżył swoje lata świetności z II Rzeczpospolitą i zakończył swój wolny żywot w momencie upaństwowienia w 1952 r. Do obejrzenia pierwszej w historii wystawy poświęconej tej niezwykłej pracowni i polskim witrażom zaprasza warszawskie Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

Ucieczka do Egiptu, proj. Stanisław Wyspiański (1891)
Ucieczka do Egiptu, proj. Stanisław Wyspiański (1891)
Olga Alehno - niezalezna.pl

O wystawie pt. „Światłem Malowanie. Witraże i mozaiki z Krakowskiego Zakładu Witrażów S.G. Żeleński (1902–1952)” portal Niezalezna.pl rozmawia z dyrektorem placówki muzealnej dr. Piotrem Kopszakiem.

Czy ta wystawa jest o krakowskiej pracowni, historii polskiego witrażu, a może o patriotyzmie w sztuce?

Jest to wystawa poświęcona działalności Zakładu Żeleńskich, który został założony w 1902 r. i jego pierwotna nazwa brzmiała - Krakowski Zakład Witrażów prof. Władysława Ekielskiego i Antoniego Tucha. W 1907 r. zakład kupił Stanisław Gabriel Żeleński, który był jego właścicielem tylko przez następne 7 lat, bo zginął w czasie I wojny światowej [jako oficer armii austro-węgierskiej]. I później warsztat prowadziła wdowa po nim - Izabela Żeleńska, do której z czasem dołączył syn pary – Adam Żeleński. Zakład działał do lat 50., kiedy w 1952 r. został przejęty przez państwo i funkcjonował jako państwowa firma do lat 80.

Dlaczego właśnie ten zakład wzięli państwo za podstawę dla swojej wystawy?

Zakład Żeleńskich był najważniejszym polskim zakładem witrażowniczym, działającym w pierwszej połowie XX wieku. Dlaczego? Ponieważ początek XX wieku to jest moment zainteresowania sztuką zdobniczą, czyli jak to wówczas nazywano – „sztuką stosowaną”.
W 1901 r. Krakowie Powstaje Towarzystwo Polska Sztuka Stosowana. Na terenie Polski są wydawane teksty Williama Morrisa, Johna Ruskina, czyli tych angielskich autorów, którzy pisali o potrzebie odrodzenia rzemiosła. To było nawiązaniem do średniowiecza, ponieważ sztuka z tego okresu była stawiana jako wzór doskonałości rzemieślniczej w przeciwieństwie do już wówczas pojawiającej się masowej produkcji maszynowej. Niska jakość produktów wytwarzanych maszynowo spowodowała, że artyści protestowali przeciwko temu i dążyli do stworzenia ruchu rzemiosł, ruchu odnowy tworzenia pięknych rzeczy. To się udało w dużym stopniu w Wielkiej Brytanii i innych europejskich państwach, w tym Polsce, gdzie brytyjskie idee były bardzo popularne. Zakład Żeleńskich, który tworzył przede wszystkim witraże i mozaiki, był tą instytucją na polskim gruncie, która najpełniej wcielała w życie te idee „Arts and Crafts” [założony w Anglii ruch artystyczny, zrzeszający malarzy, rzeźbiarzy, architektów i rzemieślników w myśl tworzenia sztuki użytkowej, służącej całemu społeczeństwu].
Nasza wystawa jest wyjątkowa dlatego, że pokazujemy na niej przede wszystkim witraże. I wiele z dzieł zakładu Żeleńskich jest pokazywanych po raz pierwszy. Głównym powodem, dlaczego do tej pory takiej ekspozycji nie wystawiono, były trudności z pokazaniem witraży w sami muzealnej. Dzięki autorce wystawy – Danucie Czapczyńskiej-Kleszczyńskiej, byłej przewodniczącej miłośników witraży, która zajmuje się tym tematem od wielu lat, napisała wiele książek i artykułów na temat Zakładu Żeleńskich - udało nam się zdobyć zgody właścicieli prywatnych, którzy mają jeszcze zachowane witraże, pochodzące z krakowskiej pracowni. I to takie, które można wystawić w muzeum. Bo jest tych witraży oczywiście dużo więcej, tylko one w większości powstawały na potrzeby kościołów. Więc wymontowanie takiego witraża z okna w świątyni, to jest bardzo duży problem i raczej nie bylibyśmy w stanie tego zrobić na tę wystawę.

Jako rubież czasowy wystawy, wybraliście Państwo rok 1952, czyli moment przejęcia jego przez państwo. A czemu np. nie okres II wojny światowej, kiedy to zapewne wiele prac Zakładu zniszczono, zaś część nie wróciła z zagranicznych wystaw, jak prace z przedwojennej wystawy w Chicago?

Zakład właściwie kontynuował swoją działalność po wojnie, po 1945 r. Witraże zachowały nawet podobny styl. Doskonałym przykładem tego są witraże w kaplicy w domu arcybiskupa w Warszawie przy ul. Miodowej, które można oglądać w ramach naszej wystawy, ponieważ organizujemy zwiedzanie tej kaplicy. To są witraże, które powstały na początku lat 50. Zresztą program ikonograficzny ułożył ksiądz prymas Stefan Wyszyński. To są witraże, wykonane jeszcze w duchu secesji czy Młodej Polski. Zadziwiające jest, że w czasie kiedy w sztuce polskiej dominował socrealizm, Zakład Żeleńskich jeszcze tworzył sztukę w zupełnie innym stylu. Chociaż w ich twórczości zdarzały się też prace, które odchodziły do stylu młodopolskiego. Prace inspirowane sztuką nowoczesną, abstrakcją. Ale na pewno kontynuowali tradycję „Arts and Crafts” aż do lat 50-ch w sposób właściwie nieprzerwany. Więc wojna tu nie wiele zmieniła.

Natomiast zmieniło przejęcie przez państwo.

Tak, to był już upadek zakładu. On jeszcze działał, ale to już nie było to co wcześniej, kiedy zarządzała nim Iza Żeleńska. I tu warto powiedzieć o niej więcej. Ponieważ zakład właściwie nosił cały czas nazwisko jej męża, jako Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński. Ale Iza Żeleńska była tą postacią, która właściwie decydowała o kierunku artystycznym zakładu po śmierci pierwotnego właściciela. A poza tym ona była obdarzona niezwykłym darem – umiejętnością dobierania kolorów szkieł tak, by tworzyły harmonijną całość na podstawie kartonów.

I właśnie - bardzo ważną i cenną możliwością, jest zobaczenie na naszej wystawie jak wyglądał karton a następnie wykonany na podstawie kartonu witraż. Jeden z takich przykładów – to witraże do kaplicy Habsburgów w Żywcu, pochodzące ze zbiorów muzeum w Żywcu. Cieszymy się, że możemy je pokazać, zwłaszcza, że normalnie one nie są pokazywane publicznie – ponieważ są to już częściowo destrukty. Ale z tego co z nich zostało, można nadal zobaczyć, jak wyglądała kolorystyka i jak te kolory z projektu, który też się zachował w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu, zostały przełożone właśnie na witraż. Widać, że nie jest to ten sam kolor. Chodzi o stworzenie harmonii, którą Iza Żeleńska doskonale potrafiła tworzyć.

Herby papieża Piusa X, Habsburgów z Żywca i kardynała Jana Puzyny (1905)Olga Alehno / Niezalezna.pl

Drugą ważną postacią, która na tej wystawie się pojawia, jest bratanek Jana Matejki – Stefan Matejko [1872-1935], który był krótko związany z zakładem [w latach 1907–1914 był kierownikiem artystycznym Zakładu Żelińskich], ale pozostawił szereg bardzo interesujących projektów, wykonywanych przez Zakład. Na wystawie prezentujemy m.in. jego projekt okien witrażowych.

Projekt okien witrazowych, Stefan MatejkoOlga Alehno / Niezalezna.pl

Drugim ważnym artystą, który był związany z Zakładem to Henryk Uziembło [1879-1949]. Na wystawie prezentujemy jeden z najwspanialszych kartonów, jakie powstały dla tego zakładu – projekt witraża zatytułowany „Wiosna”, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. W przypadku Henryka Uziembło znajomość sztuki brytyjskiej nie była tylko teoretyczna, ponieważ on faktycznie kształcił się w Londynie. Znał sztukę „Arts and Crafts” z pierwszej ręki i wprowadzał te formy w Krakowie. 

Wiosna, Henryk UziembłoOlga Alehno / Niezalezna.pl

Mamy też prace Stanisława Wyspiańskiego, który chociaż się dystansował od Zakładu Żelińskich, to jednak niektóre jego prace były wykonywane. I jedną z nich był witraż ze zbiorów Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie, przedstawiający ucieczkę do Egiptu, wykonany według projektu dla Kościoła Mariackiego. On tak bardzo się podobał, że Zakład Żeleńskich wykonywał też mniejsze wersje tego witraża dla prywatnych nabywców. I taką replikę, wykonaną dla Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie już w latach 20-ch, czyli wiele lat po powstaniu pierwotnego witraża, można zobaczyć na naszej wystawie.

Ucieczka do Egiptu, proj. Stanisław WyspiańskiOlga Alehno / Niezalezna.pl

Takim rzeczywiście wyjątkowym witrażem jest ten, zatytułowany „Wzornik”. To jest witraż, który znalazł się w oknie w Muzeum Diecezjalnego w Płocku. I on był wykonany dla tego muzeum jeszcze przed wojną. Jest on na tyle nietypowy, że właściwie każda kwatera pokazuje zupełnie inną kompozycję i jest wzornikiem możliwości Zakładu, można powiedzieć reklamą. Są tu i kwatery wykonane z okrągłymi szybkami jak w średniowiecznych oknach, i kompozycje z ornamentem historyzującym, i szkło typowo fabryczne, i to - nawiązujące do Młodej Polski. Także wielu różnych stylów w jednym oknie.

Wzornik (w centrum)Olga Alehno / Niezalezna.pl

A z takich ciekawostek powojennych jest karton świętej Barbary, przygotowany dla Akademii Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie w latach 50. Komuniści byli wściekli, że państwowa uczelnia zamawia projekt, ukazujący świętą.

Św. BardbaraOlga Alehno / Niezalezna.pl

Podsumowując wystawę – czy nadal istnieje zapotrzebowanie na tego rodzaju sztukę? Czy jednak żyjemy w czasach, gdzie przemysł nas przerósł?

Nie doceniamy sztuki witrażowniczej. Powód jest prosty – żeby oglądać witraże, trzeba pojechać do miejsc, w których one są. A witraże znajdują się czasami w bardzo odległych miejscach i właściwie tylko osoby mieszkające tam mają do nich dostęp. Dlatego często nie znamy najwybitniejszych dzieł wykonywanych w tej technice. Warto by to się zmieniło, ponieważ Żeleńscy mieli fantastycznych następców. Sztuka witrażu po 1945 r. w Polsce była niezwykle rozwinięta. Zresztą polscy artyści byli angażowani nawet w Japonii i wielu innych miejscach. I mieliśmy w muzeum wykład, poświęcony polskiemu witrażowi po 1945 r. To są dzieła niezwykle wybitne i miejmy nadzieje, że one będą bardziej propagowane i rozpowszechniane. Więc mam nadzieję, że to nie ostatnia wystawa w naszym muzeum. Bo sądząc po zainteresowaniu, którym ona się cieszy, to witraż jest taką dziedziną sztuki, która rzeczywiście może być doceniona, jeżeli o niej się mówi i ją pokazuje.

Notka:
Do I wojny światowej Zakład Żelińskich działał głównie w Galicji, realizując zamówienia do kościołów i do wnętrz świeckich. W Królestwie Polskim miał konkurencję w polskich firmach czynnych w Warszawie. W Wielkim Księstwie Poznańskim, pozbawionym polskich pracowni, Polacy składanie zamówień w Krakowie uznawali za patriotyczny obowiązek. W Odrodzonej Polsce, prowadzony przez Izę Żeleńską, zakład dominował na obszarze całego kraju, a najbardziej awangardowe dzieła pojawiły się w gmachach autonomicznego województwa śląskiego. Po II wojnie światowej realizował znakomite projekty do kościołów.
 

 



Źródło: niezalezna.pl

#witraże #wystawa #stanisław wyspiański #Stefan Matejko

Olga Alehno