Gazeta Polska: Roman Tuska » CZYTAJ TERAZ »

TK podjął decyzję ws. prezydenta Korei Płd.

Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej podjął w piątek decyzję o utrzymaniu w mocy decyzji o impeachmencie prezydenta Jun Suk Jeola w związku z ogłoszeniem przez niego w grudniu ub.r. stanu wojennego. TK uznał, że działania polityka były niegodne z konstytucją. Wybory nowego szefa państwa odbędą się w ciągu 60 dni.

Jun Suk Jeol
Jun Suk Jeol
Presidential Residence of South Korea, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0> - via Wikimedia Commons

Ośmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego jednomyślnie opowiedziało się za podtrzymaniem wniosku o impeachment Juna i odsunięciem go z urzędu.

Prezydent Jun nie sprawuje funkcji prezydenta od 14 grudnia, kiedy to południowokoreański parlament opowiedział się za jego odsunięciem, zarzucając mu naruszenie konstytucji i prawa. Pełniący obowiązki sędziego głównego TK Mun Hjung Be powiedział w uzasadnieniu, że Jun "naruszył podstawowe zasady demokratycznego państwa".

Odczytując uzasadnienie wyroku, sędzia zaznaczył, że Jun nie przestrzegał procedur podczas wprowadzania stanu wojennego.

"Zlekceważył konstytucyjną strukturę rządów i w znacznym stopniu naruszył podstawowe prawa obywateli", a także "korzystał z uprawnień nadzwyczajnych poza ramami wyznaczonymi przez konstytucję" - oświadczył Mun.

Sędzia odniósł się do zarzutów mobilizacji wojska i policji, które miały zablokować dostęp deputowanych do parlamentu, aby uniemożliwić im przegłosowanie wniosku zmuszającego Juna do zniesienia stanu wojennego, oraz aresztować prominentnych polityków i sędziów. TK uznał, że Jun "naruszył neutralność polityczną wojska, obowiązki dowódcy wojskowego", wysyłając siły zbrojne do konfrontacji z obywatelami. "Nie istniała sytuacja zagrożenia narodowego" i "była to sytuacja, którą można było rozwiązać w inny sposób niż za pomocą wojska" - oświadczył Mun.

"Takie bezprawne i niekonstytucyjne zachowanie stanowi czyn, który nie może być tolerowany na mocy konstytucji" - podkreślił Mun.

"Nie możemy zaakceptować argumentu oskarżonego, że stan wojenny był jedynie ostrzeżeniem, ponieważ nie poprzestał na ogłoszeniu stanu wojennego i zmobilizował wojsko i policję" do zatrzymania prominentnych polityków i sędziów – dodał Mun.

Sam Jun nie był obecny na sali rozpraw podczas ogłaszania decyzji. Taką decyzję podjęli prawnicy polityka z obawy o jego bezpieczeństwo.

W centrum Sulu, gównie w okolicach gmachu TK, zgromadziły się tysiące zwolenników i przeciwników polityka. Gmach trybunału został szczelnie otoczony przez ok. 7 tys. policjantów – podała agencja Yonahp. Tego dnia na ulicach Seulu porządku strzeże ponad 14 tys. funkcjonariuszy.

W chwili ogłoszenia wyroku, jak podaje stacja BBC, wśród przeciwników Juna rozległy się wiwaty, a wielu z nich przytulało się i energicznie machało flagami.

Decyzja TK wywołała gniew i łzy wśród osób popierających Juna. Z relacji portalu Korea Joongang Daily wynika, że ta część tłumu "wykazuje oznaki narastającej agresji".

"Zabijemy Li Dze Mjunga (szefa partii opozycyjnej - red.). Powstańcie, musimy chronić naszego prezydenta!” - krzyczał cytowany przez portal niezidentyfikowany mężczyzna.

Jak informuje agencja Yonhap doszło do aktów wandalizmu, w tym wybicia szyb w wozach policyjnych ustawionych w pobliżu gmachu TK. Policja zatrzymała sprawców.

"To zwycięstwo konstytucji, demokracji i ludzi" - powiedział po ogłoszeniu wyroku Dzung Czung Re, deputowany opozycyjnej Partii Demokratycznej, który występował jako oskarżyciel w procesie impeachmentu.

"Chcę podziękować ludziom, którzy pokonali wroga demokracji za pomocą demokracji" - dodał.

Partii Władzy Ludowej, z której wywodzi się Jun "uznała" decyzję TK - podała agencja Yonhap. P.o. przewodniczącego partii, Kwon Jung Se, powiedział, że "szczerze przeprasza" opinię publiczną, przyznając, że społeczeństwo stoi w obliczu kolejnego "wielkiego kryzysu" i musi przezwyciężyć podziały.

Jeden z adwokatów Juna oświadczył, że "nie rozumie wyroku" i uznał go za "decyzję polityczną". "Cały proces był niezgodny z prawem i niesprawiedliwy" - powiedział Jun Gap Gun.

Po wydaniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego Jun stał się drugim demokratycznie wybranym prezydentem w Korei Płd. usuniętym z urzędu.

Zgodnie z konstytucją wybory nowego szefa państwa mają odbyć się w ciągu 60 dni. P.o. prezydenta, premier Han Duk Su, zadeklarował, że zrobi "wszystko, co (jego) mocy", by organizacja wyborów przebiegła sprawnie.

Osobno Jun usłyszał zarzuty kierowania zamachem stanu. Polityk został zatrzymany 15 stycznia w związku z prowadzonym dochodzeniem, stając się pierwszym prezydentem w historii Korei Płd., który został aresztowany podczas sprawowania urzędu, po czym zwolniony 8 marca. Proces karny w tej sprawie przed sądem w Seulu rozpocznie się 14 kwietnia. W myśl konstytucji immunitet prezydenta Korei Płd. nie chroni go przed zarzutami o zdradę i zamach stanu. Grozi za nie maksymalna kara dożywocia lub śmierci, chociaż w Korei Płd. nie wykonano egzekucji od 1997 r.

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

Aleksander Mimier/ PAP