Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
26.06.2026 10:01

Dojechać Jędrzejewskiego

Zgodnie z przewidywaniami na łamach wczorajszej „Codziennej” instytucje państwa podległe Donaldowi Tuskowi dociskają nie tego, który oszukał pacjentów i podatników, lecz sygnalistę. Doktor Emil Jędrzejewski jest odzierany z wiarygodności kolejno przez premiera, ministra sprawiedliwości, prokuraturę, a także pas transmisyjny Koalicji Obywatelskiej – „Gazetę Wyborczą”.

Już samo to, że były ordynator chirurgii Szpitala Południowego otrzymał wezwanie do prokuratury na trzy godziny przed czynnościami, zakrawa na kpinę. Jak to jest, że świadek ma szybciej złożyć zeznania niż potencjalny podejrzany, który przyznał się do facto do winy, przelewając na konto szpitala kilkaset tysięcy złotych? Jak to możliwe, że padają deklaracje, że „afera nie ma barw partyjnych” i „zostanie wyjaśniona do spodu”, podczas gdy mecenasem Dawida Kacprzyka jest dobry znajomy Romana Giertycha i mecenas polityków KO, a po liberalnej stronie nikomu nawet nie zadrżała powieka? Rządzący nie chcą niczego wyjaśniać, tylko skręcić śledztwo. Tak by przeciągać je w nieskończoność, poświęcić co najwyżej jednego młokosa, a przy okazji obrzucić błotem sygnalistę i ostrzec wszystkich kolejnych. Chodzi tylko o to, by nie stracić w sondażach. Obrzydliwe.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE