Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Arłukowicz oskarżał Tuska i porównywał go do pogodynki. Dziś jest jego bulterierem

Bartosz Arłukowicz to dziś jeden z najgłośniejszych obrońców Koalicji Obywatelskiej, zaangażowany w rozmywanie afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Zanim jednak stał się politycznym bulterierem Donalda Tuska, bezlitośnie punktował jego rząd przy okazji afery hazardowej, by ostatecznie zdradzić lewicowe ideały dla ministerialnego stołka. Jak wyglądała pełna wolt polityczna droga byłego ministra? O tym w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" pisze Grzegorz Wszołek.

Kariera Arłukowicza nabrała rozpędu po wygranej w programie telewizyjnym "Agent". Zdobyta popularność zaprowadziła go do Sejmu z list lewicy, gdzie stał się prawdziwą gwiazdą komisji śledczej do spraw afery hazardowej. W tamtym czasie nie zostawiał suchej nitki na Platformie Obywatelskiej i samym premierze. „Donald Tusk jest jak pogodynka: wszyscy go lubią i nikt za bardzo nie wie dlaczego. Troszkę śnieżku dla narciarzy, troszkę wody dla żeglarzy i słoneczka dla wszystkich, żeby wszystkim się żyło lepiej” – mówił w 2009 roku. Ostro recenzował też samą partię rządzącą:

„Właśnie ta plastikowość PO strasznie mnie wkurza. Nie znoszę jej. (...) Jest tak plastikowa, że aż mnie to boli. Nie rozumiem, dlaczego ten plastik tak strasznie podoba się ludziom”.

Gdy na jaw wyszły kulisy afery hazardowej, bez wahania rzucił w stronę szefa rządu: „To jest przeciek! Aksamitny, ale przeciek”.

Niedługo później ten bezlitosny krytyk zmienił barwy polityczne. Został politycznie przekupiony przez Tuska, otrzymując najpierw stanowisko w Kancelarii Premiera, a następnie tekę ministra zdrowia. Zapowiadał wielką reformę, ale efekty okazały się żadne. Zamiast sukcesów, pojawiły się kontrowersje, jak choćby sprawa prywatnej kliniki na Śląsku czy słynne nagrania z restauracji "Sowa i Przyjaciele". To tam polityk opowiadał o swoim pomyśle na szpitale:

„Przychodzi do mnie Sowa [Marek Sowa, ówczesny marszałek województwa małopolskiego – przyp. red.] i mówi: »Miliard dla szpitala«. Mówię: chłopie, ku**a, masz tych szpitali co drugą ulicę. Zamknij cztery i przyjdź po 200 baniek, a nie po miliard”.

Dziś europoseł znów znalazł się w centrum uwagi za sprawą afery w Szpitalu Południowym. Arłukowicz jest powiązany z ludźmi odpowiedzialnymi za kryzys w tej placówce. Choć początkowo zarzekał się, że nie zna Dawida Kacprzyka, czyli młodego radnego i twarzy skandalu, zdjęcia z kampanii w 2019 roku dowodzą czegoś zupełnie innego. W obliczu niewygodnych faktów polityk reaguje histerycznie, bezpardonowo atakując sygnalistę, doktora Emila Jędrzejewskiego.

Dlaczego uwija się jak w ukropie i próbuje odwrócić uwagę od swoich koneksji? Pełne kulisy tej sprawy, powiązania z dyrekcją szpitala oraz szczegóły politycznej wolty europosła znajdą Państwo w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska". Zachęcamy do zakupu i lektury całego artykułu!

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka