Mimo upływu ponad czterech lat od wybuchu wojny na Ukrainie rząd nie czerpie z doświadczeń sąsiadów, którzy opanowali obieg informacji na wypadek rosyjskich ataków; ani nawet nie uczy się na błędach poprzedników. Syreny w Lublinie uruchomiono dopiero kilka minut po tym, gdy pocisk spadł na ziemię. Dobrze, że nikogo nie zabił. Mieszkańców wybudził w środku nocy sygnał alarmowy, ale nikt nie zadbał o to, by wiedzieli po co. Alert RCB informuje nas, że wiatr porwie pranie, ale nie powiadomi, że wybucha wojna. Nie kupuję tłumaczeń, że rząd nie chciał straszyć obywateli i wprowadzać paniki. Wystarczyło skorzystać z możliwości, które daje mObywatel. W sytuacji kryzysów najgorsza jest niewiedza, bo to ona prowadzi do nerwów i niekontrolowanych zdarzeń. Marcin Kierwiński jak zwykle powtarza, że wszystko zadziałało. Nic nowego – po powodzi pokazywał się na tle zniszczonych dróg i mostów, chwaląc się odbudową po dwóch latach. Co dla normalnego człowieka jest powodem do wstydu, dla ministra spraw wewnętrznych i administracji nie stanowi żadnego problemu.
Mydlenie oczu to za mało
Upadek rakiety manewrującej Ch-101 na Lubelszczyźnie znowu unaocznił, że administracja państwa jest goła i wesoła.