Dlaczego zwyciężamy
Czy pokój w mieszkaniu na Saskiej Kępie był naprawdę niewielki, czy może wydawał się taki mały, bo był wypełniony od podłogi do sufitu książkami? Dość ciemny, przypominał jaskinię, gdzie można się schronić, gdy schyli się głowę. Zgrzebna narzuta przykrywała łóżko, ascetyczne biurko, wąskie okno bez firanek – brak komfortu był uderzający w dzielnicy uchodzącej za luksusową. Ksiądz był skupiony, małomówny; nie zamierzał bynajmniej olśnić przybysza krasomówstwem i upewnić, że on „naprawdę wie”. Byłam wtedy dziennikarką prasy katolickiej i miałam kontakt z wieloma księżmi, ale w pamięci zapisał się najmocniej ten kapłan. Dlaczego właśnie on? Był przełom lat 80. i 90...