Śrubką w maszynerii, którą się – często podświadomie – wyznaje, wielbi, przed którą się klęka. Nasze kłopoty z ludźmi „z innej bajki”, z drugiej strony barykady, są kłopotami z tymi, którzy utracili poczucie przynależności do siebie samych. Wykonują rozkazy, nawet te bezgłośne, przekazywane tylko wydęciem warg, spojrzeniem. Boją się. Są podporządkowani, ślepo lojalni, nie dlatego, że ufają rozkazodawcom, ale ponieważ utracili poczucie, iż sami warci są cokolwiek. To prawdziwy paraliż. Zanik zdolności odróżniania rzeczy od siebie, bolszewizm w głowach ludzkich. Jesteś trybikiem i tyle. Do życia może wskrzesić cię jedynie głos partii. W czasie rewolucji francuskiej pierwszym jej wrogiem w szeregach tzw. stanu trzeciego okazał się człowiek z ludu, który nie podniósł ręki w trakcie głosowania za nową konstytucją. Nie podniósł ręki, bo czuł się niekompetentny. Nie chciał grać fałszywej roli. Pozostał sobą. Cudem uniknął śmierci, bo mógł wymknąć się tylko przez boczne drzwi sali; otworzył mu je zaprzyjaźniony cieć. Świat należy dziś – tak jak należał zawsze – do ludzi wolnych. Tych, którym ślepa lojalność i strach nie wiążą rąk, nie kneblują ust, nie zasłaniają oczu.
Być zwykłą śrubką
Być częścią układu, częścią oligarchii, partii, frakcji, fragmentem korporacji.