I zachowują się tak, jakby nie wiedziały, że dziś nie mówi się „Kościół walczący”, trzeba mówić „Kościół pielgrzymujący”. Dla nich krzyż oznacza ofiarę. Ofiara to nie uniki, nie konwersacja, nie wzajemne umizgi. Prymas Wyszyński wiedziałby, jak odpowiedzieć na akt profanacji krzyża w polskiej szkole. Dziś jednak dzieci z kaszubskiej wioski nie mają po swojej stronie swojego wychowawcy, dyrekcji, innych nauczycieli. Kadra zachowuje się jak stado spłoszonych gawronów. Milczy katecheta. Policja eliminuje rodziców z przesłuchań, dzieci są osaczane. Czym jest wychowanie w takiej szkole? Kim są nauczyciele? I co w oświadczeniu metropolity gdańskiego, ks. bp. Tadeusza Wojdy, wydanym kilka tygodni temu, oznacza słowo „dialog”? Do czego się odnosi?
Obrońcy krzyża potrzebują obrony
W sprawie sprofanowanego krzyża w szkole w Kielnie rzuca się w oczy, że od początku próbowano ukryć sedno tego, co się wydarzyło. Dopiero po miesiącu dowiedzieliśmy się, że krzyż w jednej z klas był regularnie usuwany ze ściany, zanim anglistka na oczach dzieci wyrzuciła go do kosza. Dzieci go wciąż od nowa zawieszały. Dzieci nie znają się na dwuznacznościach, nie stosują nowomowy.